July 2007


książka and notki 21 Jul 2007

Yay. Zmęczenie zaczyna brać górę, ale myśli spisywane na gorąco zwykłe być lepsze niż te sklecane z zacierających się wspomnień. Pytanie brzmi – od czego zacząć?
Może tak – byłem dziś we Wrocławiu… ale to wszyscy wiedzą. Byłem na Grillu-IT… hm, też sporo osób wie. Odwiedziłem Monikę w jej nowej pracy – o! to coś nowego. I wartego odnotowania z tej przyczyny, że taksiarz najprawdopodobniej zdarł sobie z “turystów” trochę, nieobeznanych z miastem, ale na to nie miałem większego wpływu niestety. Następnym razem gdy/jeśli (oto wersja poprawnie polityczna ;)) do niego dojdzie jadę komunikacją miejską – i pal licho ile to potrwa.
Nie obyło się też bez odwiedzania starych śmieci – obowiązkowy wypad na rynek, później obiad w Misz-Maszu (jedzenie nadal mają dobre, za dwa tygodnie będzie się można bez skrupułów stołować), oraz zahaczenie o empik, które dla mnie skończyło się zakupem kolejnej książki – tym razem “Nocnego patrolu” (swoją drogą w poniedziałek będę czekał na paczkę z 7 tomem Harrego P. oraz “Prawdą” Pratchetta).
Wróćmy może do samego Grilla – prezentowane tematy w mniejszym lub większym stopniu przykuły moją uwagę. Najmniej zainteresowany byłem analizą ryzyka, ale to chyba wina sposobu prowadzenia prezentacji – jakby nie patrzeć dość technicznego. Poznałem też parę osób, wcześniej znanych mi tylko z nazwiska lub ze stron, które współtworzyli – nawet ciekawe doświadczenie, choć nie za bardzo widziałem wspólne tematy do rozmowy – to chyba wina tego, że jestem stricte programistą, a nie marketingowcem.

Dzień obfitował ponadto w parę mniejszych lub większych przygód, ale to już może sobie daruję – w końcu – ile możecie czytać ;) Mam co prawda jeszcze jedno przemyślenie, ale to zostawię sobie na inną okazję.

g’night

notki 17 Jul 2007

Wracałem sobie dzisiaj z pracy i, jak to często bywa, zaraz po przekroczeniu progu naszło mnie na rozmyślanie. Takie bez większego sensu – ot zimne powietrze korytarza skonfrontowane z gorącym wiatrem na dworze.. albo po prostu fakt uwolnienia się ;) W każdym razie – do głowy wskoczyło mi jedno słowo – pogarda. Ostatnio widziane przeze mnie w tytule książki Sapkowskiego (z całym szacunkiem dla sagi wiedźmińskiej, ale “Czas pogardy” to IMO najsłabsza część cyklu). Sam z siebie nigdy bym go nie użył – ot nie wpadło nigdy do mojego słownika, ale jak się tak nad nim zastanowiłem – “pogarda” bardzo dobrze opisuje to, co czuję do niektórych osób. To cały zestaw emocji, które powodują, że nie chce się kogoś znać, widzieć, ba, nawet słyszeć o tym kimś.
Żeby nie było – nie piję tu do nikogo. Chodzi mi raczej o fakt, że na taki stan też trzeba sobie zasłużyć. Czym – pozostawiam inwencji każdego z osobna. Na koniec prawda oczywista – zasłużyć sobie jest łatwo w porównaniu do poprawy sytuacji – ale to wiecie, nie? :)

notki 12 Jul 2007

Ok, muszę się do czegoś przyznać.. pisałem – po co wrzucać zdjęcia, bla, bla, bla, bo i tak nie oddadzą klimatu, ple, ple, ple – guzik prawda, jestem leń i tyle. W galerii 6 sztuk, po trzy z każdej imprezy. Takie, co mi bardziej się spodobały :)

Jutro piątek trzynastego – spodziewam się, że to będzie dobry dzień :)

notki 10 Jul 2007

Od sierpnia mam urlop, a wczoraj był koniec Lipca – jak fajnie xD

Jutro pewnie znowu nie będę mógł wstać, ze zwykłego zmęczenia i tego co za oknem. Jak się nie uda, znowu będę jechał dwie godziny do pracy, samochody będą wjeżdżały w każdą kałużę z maksymalną prędkością… ot lato nie?

No właśnie nie – co to się dzieje, żeby 10 lipca nie można było wyjść z domu nie zabrawszy uprzednio parasola i bez ubrania się w coś więcej niż strój o małe co plażowy?! A potem wychodzi, że siedzenie w firmie do 18 nie jest takie złe, a pociągi, choćby i spóźnione są fajne, bo ciepłe i suche. Z drugiej strony, dobrze, że już 10 lipca – znaczy jeszcze 10 dni i urlop (jednodniowy), mały wypad za miasto, spotkanie, no i mam nadzieję w końcu uczucie zadowolenia.

Bo teraz, prawdę powiedziawszy sytuacja jest dziwna, firma, dynamicznie się rozwijająca, zatrudnia tyle osób, by móc funkcjonować, ale nic ponadto. Znaczy każde z nas ma obowiązków za dwóch, ba Ania chyba już do robienia za 3 dobiła. Nie marudzę – bo wyrabiam ze wszystkim i w sumie źle nie mam. Ale przydałoby się to jakoś ustabilizować, określić jasno – do tego a tego przyjdzie taka, a taka osoba, będzie odpowiedzialna za to i tamto. A tu się słyszy “nie ma pośpiechu”. Jak znam życie – przyjdzie moment, że trzeba będzie się spieszyć, jak się zacznie palić :P

A teraz refleksja na koniec – czemu znam tyle fajnych dziewczyn i każda jedna już zajęta? xD

notki 5 Jul 2007

Przeglądałem właśnie zdjęcia z imprez, z zamiarem wrzucenia niektórych, kiedy doszedłem do wniosku, że albo bym musiał wrzucić wszystkie (jakieś 55MB), albo żadnego. W sumie, to lepiej żadnego i ew. “okazanie na żądanie”. W końcu – jedno, czy dwa zdjęcia nie oddadzą atmosfery więc.. No i siebie nie muszę pokazywać, wiecie jak wyglądam – dodajcie tylko 3 piwa :P

W duchu poprzedniej notki wspomnę natomiast o pewnym koledze, którego znacie (większość z was) od dawna, a który drugi już raz wywędrował (czy też zrobi to) do Łodzi. JJ, bo o nim mowa, również pożegnał się z Freshem, by wieść spokojne i szczęśliwe życie u boku swojej “już niedługo, już za chwilę” małżonki (hi, Linda^_^m). Co by nie powiedzieć – będzie trzeba kogoś znaleźć na jego miejsce… znaczy, będzie nam go bardzo brak :) Z kim jak z kim, ale z Tobą JJ dogadać się mi było najłatwiej – teraz przyjdzie jakiś newbie i się zacznie. Wiesz, że wrócisz :> Tj, nie do firmy, w te strony – wszyscy wracają – taka “magia” (przekleństwo?) tego miasta i okolic – kto tu się urodził – będzie tu wracał – od czasu do czasu ;)

Ciekawostka – w środę miałem egzamin wewnętrzny (o którym, dodać wypada, nie wiedziałem, bo ze względu na “ketsu-czemu-ty-się-nie-przeprowadzisz-do-poznania” zwalniam się zawsze w połowie zajęć :P) – od tego tylko krok do jazdy po mieście i w sumie, zaczynam czuć zniecierpliwienie ;P

pyk pyk…

« Previous PageNext Page »