Dla odmiany – kilka polskich słów w nagłówku. Rano dowiedziałem się, że koleżanka zmienia pracę, być może nie będę jej widywał. Później dowiedziałem się, że i ktoś inny może “wypaść” z mojego otoczenia. Następnie znów, dowiedziałem się o stracie osoby może nie tak dobrze mi znanej, ale darzonej sympatią (żebym umiał inaczej to zdanie ułożyć – ona straciła coś, a nie ja ją). Przed chwilą skończyłem oglądać “niby-to-głupią-komedię” z Adamem Sandlerem pt. “Click” (w Polsce z durnym podtytułem “I rób co chcesz”), która to komedią była tylko z zasady i bardzo dobrze wpasowywała się w zdanie przewodnie notki.
W sumie, to by trzeba je rozwinąć. Żyć tak, by niczego nie żałować i by inni nie żałowali znajomości z Tobą. Bo życie wedle popularnego zwrotu “carpe diem” ma sens tylko, jeżeli korzystając z chwili nie będziemy tej chwili zabierać innym. Mmm, takie myśli zwykle pojawiały się u mnie późną zimą, gdy chandra dawała o sobie znać. Widać wraz z uciekającym zbyt wcześnie latem zabrała się część jesieni.
No, ale żeby nie było do końca smętnie dodam, że chmury, czarno białe niemal, poprzecinane promieniami słońca + przesuwające się szybko obrazy za oknem i dobra muzyka potrafią zdziałać jeśli nie cuda, to przynajmniej coś dobrego.
Ket~