grono.net – profil usunięty
osobie.pl – profil usunięty
blip.pl – profil usunięty i ponownie założony po krótkim czasie
nasza-klasa.pl – jeszcze trochę i nie mieć tam konta, to wstyd będzie, więc siłą rzeczy – mam
studentix.pl – profil jest, mnie tam nie ma profil usunięty
bash.org.pl – konto założone do testów – nieużywane (i jak się okazuje – zawieszone, choć sam nie podpadłem)
flaker.pl – wszyscy mają konto, mam i ja
del.icio.us – przydaje się od święta konto usunięte
youtube.com – tak żadnego filmu nie nakręcę, więc po co mi to konto? konto usunięte
wykop.pl – czasami nie można nie skomentować czyjejś wypowiedzi
oraz wiele innych serwisów, for dyskusyjnych itd.
No dobra, ale o co chodzi? Ano o fakt: w sieci pojawia się nowy serwis, kolega X trafia na niego, rejestruje się, a potem rozsyła zaproszenia do swoich znajomych. Alternatywnie: sami trafiamy na jakiś serwis i rejestrujemy się na zasadzie “bo potrzebuję” ew. “bo może się przyda”. Tworzymy własne profile, zaśmiecając internet, generując sztuczny tłok (a potem można się pochwalić “Mamy 200tyś zarejestrowanych użytkowników” – i jakoś nikt nie dodaje “a 90% z nich to martwe dusze”) i rozmieniając się na drobne. Gdybym chciał każdemu z tych serwisów (a nie wymieniłem wszystkich) poświęcić na tyle uwagi, by móc być uważanym za aktywnego użytkownika musiałbym dziennie przeznaczyć na to parę godzin (a i to w najlepszym wypadku, bo niewymienione przeze mnie fora zajęły by pewnie drugie tyle). Dlatego ograniczam się do tych 3-4 najistotniejszych pozwalając reszcie egzystować bez mojego udziału. Być może któregoś dnia dowiem się, że konto zostało skasowane z powodu nieużywania, ale nie oszukujmy się – prędzej dane ulegną zniszczeniu podczas powodzi w serwerowni, niż administratorzy stron zaczną usuwać userów (osobiście znam tylko jeden przypadek, gdy miało to miejsce – forum CD-Action – podczas jednej z czystek poleciało nawet konto jednego z adminów – bo nieużywane).
Dlatego będę sukcesywnie dążył do usunięcia tych profili i kont, które do niczego mi nie są potrzebne. A nawet tych, z których korzystam od święta, jeżeli będzie możliwe obycie się bez nich. I niech hasłem przewodnim będzie “nie rozmieniajmy się na drobne” – ktoś dołączy?
Z kronikarskiego obowiązku: ketsu:sesja 2:0, kolejne wyniki w drodze (acz spodziewam się 2:1). Tak największym wyzwaniem będzie zaliczyć projekt licencjacki, który na razie istnieje tylko w formie planów, w mojej głowie.