June 2008
Miesiąc
na skróty and notki and studia
22 Jun 2008
Rok w tydzień
No w sumie w dwa. Ale ostatni był wariacki. Jeżeli kiedykolwiek przyszło mi narzekać na nawał pracy, w ciągu ostatnich 5 dni powinienem marudzić jak nigdy i miałbym ku temu podstawy.
Mówili, radzili, weź zrób co musisz, żeby nie robić na ostatanią chwilę. Ja jednak wolałem hołdować stwierdzeniu Co masz zrobić dzisiaj, zrób pojutrze, będziesz miał dwa dni wolnego. Z dni zrobiły się tygodnie, z tych miesiące. I w ten sposób projekt rozplanowany na rok, musiał (po odpowiednich przycinkach) powstać w dwa tygodnie tylko po to, by ostatnie 3 lata nie okazały się zmarnowane. Od razu przyznaję – polegliśmy, na tą chwilę wciąż brakuje paru detali, pociągnięć pędzla, które być może nie stworzą arcydzieła, ale uchronią nas przed blamażem. Dobre w tym wszystkim to, że dostaliśmy czas do wtorku. Jeżeli natomiast wam przyszłoby do głowy postąpić kiedyś podobnie – szczerze odradzam, ból głowy gwarantowany.
A, i taka mała dygresja – projekt (na razie) zostanie tylko u nas. Na pokazanie go światu przyjdzie jeszcze czas.
Sesja – siesta?
Ostatni (planowo) zjazd trzeciego roku za mną. 2 egzaminy, jedno zaliczenie-egzamin. Spodziewałem… spodziewaliśmy się pogromu, ale z jakiegoś powodu wykładowcy byli dla nas bardzo łaskawi. Dość powiedzieć, że średnia 4,5 była dość powszechna. Został egzamin licencjacki 4 lipca. Will do.
notki and sport
13 Jun 2008
Piłka jest okrągła, a bramki są dwie
Pomijając wyścigi Formuły 1 nie zwykłem komentować tu wydarzeń sportowych. Kibic ze mnie okazyjny i w gruncie rzeczy skory do oglądania meczy i spotkań tylko, gdy grają w nich nasi (ot, lokalny patriotyzm, który na lokalnym, piłkarskim podwórku objawia się sympatią do poznańskiego Lecha).
Gdyby wczorajszy mecz z Austrią nasi wygrali, pewnie słowem bym o tym nie wspomniał. Nie lubię powtarzać się po setkach serwisów informacyjnych, w których wszędzie piszą to samo, tylko szyk zdań trochę inny (uwaga, dla F1 zrobiłem wyjątek). Jednak nasi nie wygrali i mimo, że owe serwisy również będą trąbić o tym na lewo i prawo, zrobię wyjątek numer dwa.
Pierwsze pół godziny wczorajszego spotkania mogło niejednego kibica przyprawić o zawał i gdyby nie niesamowite interwencje Boruca, po 30 minutach byłoby przynajmniej 3:0. Potem jednak strzeliliśmy gola, Austriakom opadły skrzydła, a druga połowa to był zupełnie inny mecz, pod nasze dyktando. I jak się okazało, pod dyktando jednego Anglika.
Za niesprawiedliwe uważam opinie, że ten remis należał się naszym przeciwnikom. Jak słusznie zauważył na jednym forum mój znajomy:
Czy się stoi czy się leży dwa tysiące się należy. W futbolu nic się nie należy. Nie moja i twoja i pani goździkowej wina, że Austriacy z uporem maniaka kopali w Boruca zamiast do bramki. Niewykorzystane akcje lubią się mścić, prawda stara jak świat.
Za niesprawiedliwe uważam stwierdzenia, że nasi mogli strzelić multum bramek w drugiej połowie, coby ta jedna nie robiła różnicy. Równie dobrze to Austriacy mogli się podnieść i spuścić nam takie manto, że wspaniała postawa Boruca poszłaby w niepamięć, a naszych wygwizdaliby nie tylko austriaccy kibice. Nie stało się jednak ani tak, ani tak więc nie ma co “gdybać”.
Ostatecznie za niesprawiedliwe uważam podytkowanie karnego w ostatniej minucie meczu. Na milę śmierdzi mi to ratowaniem tyłka gospodarzom, którzy, bez tego remisu, nie mieliby już żadnych szans na awans do dalszej fazy rozgrywek. Historia zna wiele takich przypadków, gdy drużynie organizatora turnieju pomagały ściany. Tym razem ściany grały przeciw nam.
Ale powiem wam jedno – mimo olbrzymiej ilości obraźliwych zdjęć i nienawistnych komentarzy skierowanych do Webba, po wczorajszym, ostatnim gwizdku nie czułem złości. Bardziej bezsilność i smutek. I wyobrażałem sobie, co musieli czuć nasi piłkarze schodząć z murawy.
Na zakończenie odrobina (szalonego) optymizmu, zdanie, które również przewija się w komentarzach:
Jeżeli Austriacy pokonają Niemców, a my rozłożymy Chorwatów lepszym stosunkiem bramek niż Austriacy Niemców właśnie – awansujemy my i Chorwaci.
Naprawdę, chciałbym wierzyć w takie cuda.
na skróty and notki and sport
8 Jun 2008
F1
Tak, wiem nasi grają na ME przeciwko Niemcom i cała Polska kibicuje im z całego serca. Ja również. Ale moi Państwo, nie byłbym sobą, gdybym nie napisał o pierwszym, historycznym zwycięstwie Roberta Kubicy w Grand Prix Kanady. Niech ten wpis będzie dołączeniem się do ogólnopolskich gratulacji, jakie w tej chwili pojawiają się na dziesiątkach serwisów informacyjnych. Należą mu się w pełni.
notki and twórczość
4 Jun 2008
Through the fire and flames
Znudzony siedział przy stole, przerzucając strony dzisiejszej gazety. Na wyciągnięcie ręki miał laptopa, komórkę i pilot od telewizora – trzy media, z których każde mogło dostarczyć wiadomości tak aktualnych jak najświeższy oddech. Zawsze jednak sądził, że jest coś szczególnego w zapachu farby, fakturze papieru i szeleście stron niezgrabnie przerzucanych zmęczonymi palcami. Nie szukał konkretnego artykułu, oczy prześlizgiwały się po nagłówkach, które wielokrotnie zostały powtórzone w wiadomościach o 19, w serwisie internetowym, oraz zostały wysłane w ramach smsowej subskrypcji. Na sam koniec zatrzymał wzrok na horoskopie – ułudzie dla mas, pisanej tak, by każdemu dostarczyć wiarygodnej informacji – i przeczytał:
Wagi dzień spędzą spokojnie, realizując wcześniej zlecone zadania. W kontaktach ze znajomymi ograniczą się do minimum, zostawiając sobie jak najwięcej czasu. Wieczorem przeżyją wszystko jeszcze raz, czytając poranną prasę.
Spojrzał na ostatnie zdanie i ze złością rzucił gazetę do kominka. Woń topiącego się e-papieru w niczym nie przypominała spalających się kartek. To muszą jeszcze dopracować – pomyślał, gasząc światło.
—-
Posłowie: Zakończenie przyszło mi do głowy w trakcie pisania i prawdę powiedziawszy nie wiem, jak zostanie odebrane. Wiem jedno – nie jest to manifest przeciwko e-papierowi, nie jest to również przytyk do masy informacji jaka nas otacza i napiera ze wszystkich stron. Potraktujcie to może jako majaki staroświeckiego (choć młodego wiekiem) fana słowa pisanego i (przede wszystkim) drukowanego, który to swego podejścia nie ma zamiaru zmieniać.
Next Page »