October 2009


notki and praca and studia 30 Oct 2009

W ciągu ostatnich paru lat przyzwyczaiłem się do tego, że z chwilą zmiany czasu i przejścia na “wstaję ciemno – wracam ciemno” moje chęci do życia topnieją jak śnieg w kwietniu.

Tym bardziej jestem zaskoczony, że w tym roku tego nie odczuwam. Ba, powiem więcej. Z racji jaśniejszych poranków z większą ochotą zwlekam się rano z łóżka (mimo, że nadal twierdzę, że o pogańskiej godzinie), a wieczory też jakoś się wydłużają, bo skoro ciągle jest ciemno, to czas nie ucieka.

Idąc dalej – dobry humor przekłada się na niezgorsze, w moim odczuciu podejście do pracy, które owocuje (po tym tygodniu) niemal skończonym projektem. Dość dawno nie odczuwałem satysfakcji z tych małych “zwycięstw”, gdy coś udało mi się stworzyć – w tym tygodniu takich chwil było na pęczki.

I jakby tego było mało uczelnia przestała dawać mi się we znaki z chwilą oddania indeksu. Mimo, że mam magisterkę na głowie, a blipowe zwierzenia femininity tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że im wcześniej skończę tym lepiej, nie odczuwam już tej presji konieczności zrobienia czegoś na ten czy następny weekend – cudowne uczucie.

Myślicie, że skończyłem? A gdzie tam. Od Staszka dostałem adres strony http://hundredpushups.com/, która w założeniu ma spowodować, że w ciągu 6 tygodni dobiję do tytułowych 100 pompek. No dobra, nie tyle spowodować, co pokazać, że można, a reszta należy do mnie. I tutaj też zaskoczenie, bo po pierwsze to wcale nie jest takie trudne (taki anty sportowiec jak ja dochodzi już bez problemu do 30+ pompek na jedno posiedzenie), a po drugie satysfakcja jaką daje możliwość ich zrobienia jest wręcz bezcenna.

Szok, doprawdy. Nie wiem jak długo uda mi się utrzymać w takim stanie, ale przyznam, że nie zamieniłbym tego na nic. A najchętniej bym się jeszcze podzielił z innymi.

Ps. Zacząłem też znowu częściej udzielać się na wspomnianym blipie, wpisy możecie obserwować po prawej w widget’cie lub na ketsu.blip.pl

miniblog 11 Oct 2009

Wena gdzieś uleciała, ja powinienem iść spać, ale szukam, zdecydowanie na siłę, jakiś zajęć. Głównie dlatego, że nie mam ochoty zasnąć i obudzić się jutro, bo jutro będzie albo męczące, albo nudne (albo jedno i drugie) – kto by chciał takiego jutra?

głupoty and notki 5 Oct 2009

Cholernie nudne, szczególnie po kilku latach. Oczywiście jest to moje, całkowicie subiektywne odczucie, bo w końcu istnieją dziesiątki blogów, które mimo zaawansowanego wieku mają się świetnie.

Mnie natomiast jakoś przestało pociągać wylewanie z siebie ewentualnych żalów, tudzież recenzowanie coraz to nowych książek zasilających moją biblioteczkę (na ten moment zaległości sięgają 6 książek, których nawet nie będę wymieniał – krótko mówiąc, wciągały i przyjemnie spędziłem przy nich czas).

Bo w końcu można by potraktować bloga jako autopromocję siebie. Miejsce, gdzie mógłbym się chwalić swoimi zawodowymi dokonaniami, by (gdyby mi przyszła ochota składać gdzieś aplikacje) można było tylko na podstawie mojego nazwiska wklepanego w wyszukiwarkę stwierdzić kim jestem, co robię, czemu, jak długo i po co. Tutaj też mam zaległości, w końcu ostatnio powstały dwa serwisy (scandium i golden club) dla znanej firmy Amica, w których maczałem swoje palce. Kolejny, dla innej firmy, jest z resztą w drodze.

Można by też napisać o studiach, na których magistranci mają za dużo czasu dla siebie, a za mało dla nas, dzięki czemu wciąż jestem w ciemnej dupie względem zaliczenia jednego przedmiotu. Albo o tym, że to już ostatni rok i zostało mi naprawdę niewiele, by skończyć “podstawową” edukację, jaką sobie założyłem hen tam w odległej przeszłości.

Można by, w ramach rozrywki, wspomnieć o urodzinach Diona, trochę ponad tydzień temu we Wrocławiu. Ba, nawet parę(naście) zdjęć by się znalazło dzięki uprzejmości Manieq’a. Tylko który to już raz, gdy odwiedzam to miasto? A tym bardziej, który z tych polegających na totalnym wyłączeniu się z rzeczywistości i spędzeniu czasu w alkoholowej atmosferze? (Tutaj byłoby też sporo dygresji na temat “czemu sądzę, że w ogólnym rozrachunku alkohol to gówno równie szmatławe jak papierosy i że na dobrą sprawę mógłbym się bez niego obyć).

Można by, choćby w formie krótkiej notki, składać życzenia tym wszystkim, którzy jakieś święta obchodzą, choć pewny jestem tylko tego, że w swoje święta dostanę “z zewnątrz” dokładnie (maksymalnie?) jeden sms.

Można by marudzić jakie to wszystko jest bez sensu, by dawszy upust swojej chwilowej frustracji stwierdzić, że w ten oto sposób zmarnowało się jakieś 20 minut życia na bajdurzenie, które przeczyta 10 osób na krzyż.

Można by.. no ale w końcu blogowanie jest nudne, nie?