coś dla ducha and notki 6 Mar 2007

Roll a dicePo lewej co można zrobić za pomocą aparatu cyfrowego, 3 kości do gry i Paint.NET‘a. Swoją drogą nadaje się na tapetę (no, może po małych przeróbkach, jeżeli ktoś się skusi, niech da znać).

Przyznam, że nie za bardzo miałem wenę, by pisać kolejne notki. Może dlatego, że albo nie było o czym, albo myśli, które kołatały się w mojej głowie, nie nadawały się do publicznego ujawnienia. Czemu? Bo były, używając tu delikatnego słowa, głupie. I choć z częścią z nich się nadal zgadzam, to… a może tak porzućmy ten temat. I przenieśmy się na inny. Też dotyczący mnie, żeby nie było.

Żeby 4 dni notkę pisać, biję własne rekordy… w tym czasie owy temat stracił na aktualności, a i dodam, że jak ma się człowiek gdzie uzewnętrznić, to i tym ciężej mu przychodzi wymyślanie czegoś do napisania tutaj

Może poprzestanę na tej grafice i postaram się wrzucić jakieś inne w przyszłości.

coś dla ducha and notki 4 Feb 2007

Zest Riddle

Ktokolwiek to wymyślił miał stanowczo za dużo wolnego czasu i niezły łeb. Co to za strona? Z zagadką. Jaką? Wielowymiarową, złożoną, zakręconą. Niektórzy są w stanie poddać się na pierwszym ekranie, a w sumie nie wiadomo ile ich jest. Czasami na odpowiedź można wpaść po 5 minutach, a innym razem po kilku godzinach wpatrywania się w obrazek, który kryje w sobie klucz. To też straszny pożeracz czasu. Siedziałem nad nią wczoraj od ok 21 do 2 nad ranem (co prawda nie sam {hi Gosiu^^}, ale i tak) i nawet nie zauważyłem gdzie ten czas uciekł. Przydaje się znajomość angielskiego, osławione w niektórych kręgach “Google, bitch” oraz umiejętność dostrzegania tego, co znajduje się w tle, co nie jest widoczne na pierwszy rzut oka. No i cierpliwość – w dużych ilościach. Jeśli was wciągnie – powodzenia :)

coś dla ducha and notki 1 Feb 2007

CD-Action zbieram bez mała od jakiś 7-8 lat. “Dzięki” temu gier mam bez liku (co skutecznie odciąga mnie od kupowania ich ale i też od zdobywania drogą alternatywną). Ale z ręką na sercu mogę powiedzieć, że przeszedłem może 3-4 z nich. Jakoś zawsze mnie zniechęcały, po godzinie, dziesięciu. A wczoraj skończyłem TO i przyznam, że to był całkiem przyjemny sposób na spędzenie bezmyślnie czasu :P Dużo akcji, mało kombinowania. W sam raz na wieczór, gdy wcześniej trzeba było wysilać szare komórki. Co prawda główny wątek już się przede mną poddał, ale został jeszcze szereg misji pobocznych, które w miarę ochoty będę rozwiązywał. Jeśli komuś z was wpadnie w ręce – mogę polecić :)

« Previous Page