<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>ketsu home &#187; notki</title>
	<atom:link href="http://ketsu.pl/kategorie/notki/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ketsu.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 02 Jul 2010 20:16:49 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Million thoughts</title>
		<link>http://ketsu.pl/notki/million-thoughts/</link>
		<comments>http://ketsu.pl/notki/million-thoughts/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Jul 2010 20:16:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ketsu</dc:creator>
				<category><![CDATA[notki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ketsu.pl/?p=532</guid>
		<description><![CDATA[4 kwietnia. Jak ten czas leci. Kiedy ostatnio odzywałem się na blogu wiosna niemrawo wychylała się zza węgła, skrawek po skrawku zabierając Polskę zimie, a powódź, o której co niektórzy pewnie już zapomnieli, miała dopiero nadejść.
Ja, odrestaurowawszy rower, zaczynałem pierwsze wycieczki po ponad roku abstynencji, by (na dzień dzisiejszy) dojść do 30km wyprawy nad jezioro. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>4 kwietnia. Jak ten czas leci. Kiedy ostatnio odzywałem się na blogu wiosna niemrawo wychylała się zza węgła, skrawek po skrawku zabierając Polskę zimie, a powódź, o której co niektórzy pewnie już zapomnieli, miała dopiero nadejść.</p>
<p>Ja, odrestaurowawszy rower, zaczynałem pierwsze wycieczki po ponad roku abstynencji, by (na dzień dzisiejszy) dojść do 30km wyprawy nad jezioro. Biegi, które tak sobie chwaliłem, odeszły na boczny tor, lecz gdy najdzie mnie ochota z pewnością do nich powrócę. Basen też odwiedziłem dochodząc do (wystarczającej jak dla mnie) 20 odległości przepłyniętych pod rząd. Nie mogę narzekać.</p>
<p>Gdy się ostatnio odezwałem, krótko po Prima Aprilis, moja praca magisterska wyglądała jak dowcip, nadpoczęta jak nieświeży pączek. Przyznaję bez bicia, motywacji do jej napisania wciąż mam mało. Bo co to jest papierek, tytuł magistra. Ważniejsze jest to co wiem, co umiem. Jednocześnie nie odpuściłem sobie absolutorium, z czego później przyszło mi się cieszyć. Koniec końców miło było poczuć się choć przez chwilę studentem &#8211; takim na 100%.</p>
<p>Dwa miesiące temu na mojej półce stała pokaźna kolekcja książek. Od tego czasu przybyło kilka tytułów, dwie trylogie, a nawet jedna dylogia. O przynajmniej paru z nich planowałem napisać choć parę słów. Kilka z tych nieudanych prób wciąż czeka w kolejce na opublikowanie, choć pamięć o szczegółach fabuły opisywanych powieści już dawno się zatarła. Mogę część wymienić: <em>Cmętarz Zwieżąt, Samozwaniec, Era Pięciorga </em>czy <em>Brudnopis </em>z <em>Czystopisem</em>, ale szerszą rekomendację będę musiał sobie darować.</p>
<p>Przez te osiem tygodni dwukrotnie usłyszałem też, że mnie ktoś podmienił. Jak to tak, zapytacie. Jeżeli mieliście okazje poznać mnie trochę lepiej lub chociaż zadaliście sobie tyle trudu, by przeczytać &#8220;<em>o autorze</em>&#8221; to wiecie, żem gbur, mruk i maruda aspołeczna. Muszę wam się przyznać, że z jakiegoś powodu (no, pewnie kilku) zaszła we mnie przemiana niczym wody w wino. Do ideału jeszcze sporo brakuje, ale obiecuję dalej się starać.</p>
<p>Było, było, było.. a co będzie? Już jutro zaliczenie projektu dyplomowego. Powstawał w nie mniejszych bólach niż magisterka, ale myślę, że podołaliśmy wyzwaniu. W niedzielę wesele w rodzinie, więc pisanie pracy będzie musiało poczekać. Czy dostaniemy czas do września, czy tylko do sierpnia, okaże się jutro. Za miesiąc kolejny wypad do Wrocławia i bliżej niesprecyzowany gdzieś dalej (góry?). We wrześniu (o ile nie nadzieję się na obronę) myślę wybrać się do Edynburga, jako, że ciągnie mnie do tego miasta już od paru lat. A potem? A cholera wie. Z końcem studiów kończy się kolejny etap, a potem zostaje już &#8220;tylko&#8221; reszta życia do przeżycia, prawda? ;)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ketsu.pl/notki/million-thoughts/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trochę ruchu jeszcze nikogo nie zabiło</title>
		<link>http://ketsu.pl/notki/troche-ruchu-jeszcze-nikogo-nie-zabilo/</link>
		<comments>http://ketsu.pl/notki/troche-ruchu-jeszcze-nikogo-nie-zabilo/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Apr 2010 17:45:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ketsu</dc:creator>
				<category><![CDATA[coś dla ducha]]></category>
		<category><![CDATA[notki]]></category>
		<category><![CDATA[sport]]></category>
		<category><![CDATA[biegi]]></category>
		<category><![CDATA[ćwiczenia]]></category>
		<category><![CDATA[rekreacja]]></category>
		<category><![CDATA[rower]]></category>
		<category><![CDATA[ruch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ketsu.pl/?p=508</guid>
		<description><![CDATA[Tym przydługim (i pewnie po stokroć kłamliwym) tytułem postanowiłem podsumować ostatnie parę dni. Jakkolwiek bowiem sezon rowerowy udało mi się rozpocząć jeszcze w marcu, dopiero teraz, w okresie świąt, miałem czas i siły, żeby pojeździć trochę więcej.
Trochę, to piętnaście kilometrów w sobotę i kolejne dwadzieścia w dniu wczorajszym. Jeden powie, że dużo, drugi, że pewnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tym przydługim (i pewnie po stokroć kłamliwym) tytułem postanowiłem podsumować ostatnie parę dni. Jakkolwiek bowiem sezon rowerowy udało mi się rozpocząć jeszcze w marcu, dopiero teraz, w okresie świąt, miałem czas i siły, żeby pojeździć trochę więcej.</p>
<p>Trochę, to piętnaście kilometrów w sobotę i kolejne dwadzieścia w dniu wczorajszym. Jeden powie, że dużo, drugi, że pewnie nawet nie miałem okazji się spocić. A prawda jak zwykle leży po środku. Z kondycją u mnie nie najgorzej, więc nawet przez chwilę nie musiałem się bać, że język wkręci mi się w łańcuch. Mimo to, na dalsze wypady przyjdzie jeszcze czas, a na razie odwiedziłem pobliski Racot (i objechałem po wszystkim Kościan) oraz pobuszowałem po lesie koło pobliskiego Kiełczewa. Czysta przyjemność. Przy najbliższej okazji kupię jakikolwiek licznik, żeby nie brać odległości na oko.</p>
<p>No tak, ale świąteczny weekend trwał trzy dni. Początkowo planowałem iść na basen, ale z góry (błędnie!) założyłem, że będzie nieczynny. Na całe szczęście wspomniałem Marcie o moich ambitnych planach dot. biegania rekreacyjnego. Ambitnych to w gruncie rzeczy mało powiedziane. Poza sprintem na 200 metrów który okazjonalnie uprawiam w Poznaniu (odjeżdżający za chwilę pociąg jest doskonałą motywacją do wykrzesania z siebie sił) ostatni raz miałem okazję przebiec dłuższy dystans w podstawówce podczas testu Coopera. Dokładny wynik tamtej próby zatarł już się w mojej pamięci, ale oscylował w granicach 1,5km &#8211; czyli coś między źle a tragicznie. Dzisiaj nie zamierzałem tego powtarzać, za to udało mi się przebiec 13 pełnych kółek plus jedno, które przespacerowałem zbierając siły do dalszego biegu. Marta oczywiście mnie przebiła zatrzymując się tylko gdy kończyliśmy pierwszą &#8220;piątkę&#8221;, ale liczę, że następnym razem będę równie wytrzymały. Z tego miejsca dziękuję jej też za dotrzymanie mi towarzystwa :)</p>
<p>Spytacie może po co to wszystko? Proste &#8211; dla własnej satysfakcji. Mam siedzącą pracę, siedzące hobby, w podróży też nic tylko siedzę. Taka godzina ruchu, nawet jeżeli zakończona zaczerwienioną twarzą i ciężkim oddechem to wspaniała odmiana. A świadomość tego, że &#8220;wczoraj jeszcze robiłem 2 kółka, dziś mogę bez zadyszki zrobić pięć&#8221; tylko dodaje skrzydeł. Limit? Cel? Nie mam i nie potrzebuję. Grunt to cieszyć się każdą aktywnie spędzoną chwilą, a nie zmuszać się do niej. I tak do tego podchodzę.</p>
<p><ins>Ps. Dzisiaj, we wtorek, odwiedziłem (do kompletu) basen. Z wszystkich tych ćwiczeń ten chyba jest najbardziej wyczerpujący. Choć może to &#8220;wina&#8221; wczorajszych biegów i zmęczenia mięśni</ins></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ketsu.pl/notki/troche-ruchu-jeszcze-nikogo-nie-zabilo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lost Symbol</title>
		<link>http://ketsu.pl/notki/lost-symbol/</link>
		<comments>http://ketsu.pl/notki/lost-symbol/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 14 Mar 2010 16:17:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ketsu</dc:creator>
				<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[notki]]></category>
		<category><![CDATA[dan brown]]></category>
		<category><![CDATA[lost symbol]]></category>
		<category><![CDATA[zaginiony symbol]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ketsu.pl/?p=503</guid>
		<description><![CDATA[Chyba od dwóch miesięcy wordpress dopominał się o aktualizację, więc w końcu się doczekał. Nie o technikaliach dzisiaj jednak będzie, a o książce, jednej z wielu jakie kupiłem w ostatnim czasie, a o których nie wspomniałem tutaj ani słowem.
Tytułowy Zaginiony symbol to piąta powieść Dana Browna, a trzecia traktująca o harwardzkim profesorze Robercie Langdonie. Walczył [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Chyba od dwóch miesięcy wordpress dopominał się o aktualizację, więc w końcu się doczekał. Nie o technikaliach dzisiaj jednak będzie, a o książce, jednej z wielu jakie kupiłem w ostatnim czasie, a o których nie wspomniałem tutaj ani słowem.</p>
<p>Tytułowy<em> Zaginiony symbol</em> to piąta powieść Dana Browna, a trzecia traktująca o harwardzkim profesorze Robercie Langdonie. Walczył on już z illuminati, poszukiwał świętego gralla, a teraz przyszło mu się zmierzyć z tajemnicami skrywanymi przez lożę masońską. Jest to o tyle ciekawe, że w przeciwieństwie do poprzednich masoni istnieją do dziś i mają się całkiem dobrze.</p>
<p>Muszę zaznaczyć, że nie miałem okazji zapoznać się z oryginałem (w takim empiku życzą sobie za niego dobre 100 zł &#8211; może i jestem książkofilem, ale na głowę nie upadłem). Niemniej tłumaczenie Zbigniewa Kościuka przypadło mi do gustu. Trzyma poziom poprzednich.</p>
<p>Zganić natomiast należałoby samego Browna, który przynajmniej 4krotnie podpadł mi wykorzystując schematy znane z poprzednich powieści (!). Dość wymienić (nie psując wam fabuły), że w pewnym momencie pojawi się <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Oculus">oculus</a> (pod takim znaleziono pierwszego z porwanych kardynałów w <em>Aniołach i Demonach</em>), czy zwrot &#8220;<a href="http://www.urbandictionary.com/define.php?term=without%20wax">without wax</a>&#8220;, po polsku zupełnie tracący swoje znaczenie, natomiast będący (wybaczcie kolejne zapożyczenie) <em>running gag</em>&#8216;iem innej powieści Dana &#8211; <em>Cyfrowej Twierdzy</em>. Zastanawiało mnie i wciąż zastanawia, czy były to celowe zapożyczenia, swoiste puszczenie oka do czytelnika, czy też zwykła niemoc twórcza i brak pomysłów na inne poprowadzenie akcji.</p>
<p>Akcji, która trzeba przyznać rwie do przodu z zawrotną prędkością, będąc jednocześnie schematyczną do bólu. Mamy tajemniczego antagonistę, zagubionego protagonistę i szereg postaci pobocznych, które dopiero na końcu powieści stają po właściwej sobie stronie barykady. Jednych nie lubimy, inne widzimy w niewłaściwym świetle, by koniec końców stwierdzić, że są nam obojętne.</p>
<p>Zawiodłem się natomiast na samej postaci Langdona &#8211; tego nad wyraz inteligentnego faceta, który tym razem (i nie będzie to chyba z mojej strony nadużycie waszego zaufania w kwestii spoilerów) musiał być parokrotnie prowadzony &#8220;za rączkę&#8221; samemu nie będąc w stanie rozwikłać łamigłówki. W tym, co nawet smutniejsze, w samym finale.</p>
<p>Gdy czytałem <em>Zaginiony symbol</em> zdarzyło mi się parokrotnie zastanowić, jak ta czy inna scena wyglądałyby na srebrnym ekranie. Pod tym względem książka nie utrudnia, skupiając swoją fabułę wokół najbardziej charakterystycznych budynków Waszyngtonu. Kapitol, pomnik Waszyngtona czy mauzoleum Lincolna przewijają się przynajmniej parukrotnie, a inne lokacje z pewnością mogą być odworzone w studiu. Szczególnie jestem ciekaw labolatorium Katherine Solomon, głównej postaci kobiecej książki, do którego określenie <em>pitch black </em>pasuje jak ulał.</p>
<p>Koniec końców, nie bawiłem się przy <em>Symbolu</em> tak dobrze, jak przy poprzednich powieściach. Gdybym miał drugi raz zdecydować o zakupie, pewnie bym tego nie zrobił, tylko wybrał się do biblioteki lub poczekał, aż ktoś znajomy sobie go sprawi. Co, w szczególności, jeżeli nie znacie innych książek Browna, mogę wam polecić.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ketsu.pl/notki/lost-symbol/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W lodowym piekle</title>
		<link>http://ketsu.pl/notki/w-lodowym-piekle/</link>
		<comments>http://ketsu.pl/notki/w-lodowym-piekle/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 Jan 2010 16:54:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ketsu</dc:creator>
				<category><![CDATA[notki]]></category>
		<category><![CDATA[lodowe piekło]]></category>
		<category><![CDATA[śnieżyce]]></category>
		<category><![CDATA[zima]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ketsu.pl/?p=495</guid>
		<description><![CDATA[Sobota, 30 stycznia 2010
 18:34 witajcie na zywo z zapomnianej przez drogowcow wsi gdzie utknalem ok 13 i do teraz nie widze szans na powrot
 18:37 jak do tego doszlo? Ano naszla mnie ochota zmienic samochod. Pojechalismy, nie byl fajny, ale przyszla fajna sniezyca
 18:38 w polaczeniu z wiatrem w pol godziny zasypala jedyna droge [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Sobota, 30 stycznia 2010</strong><br />
<em> 18:34</em> witajcie na zywo z zapomnianej przez drogowcow wsi gdzie utknalem ok 13 i do teraz nie widze szans na powrot</p>
<p><em> 18:37</em> jak do tego doszlo? Ano naszla mnie ochota zmienic samochod. Pojechalismy, nie byl fajny, ale przyszla fajna sniezyca</p>
<p><em> 18:38</em> w polaczeniu z wiatrem w pol godziny zasypala jedyna droge wyjazdowa z tej wioski, imie ktorej ma byc zapomniane.</p>
<p><em> 18:40</em> ci co probowali przejechac wracali szybko ciagnieci przez traktory miejscowych. My sami po 3 godzinach sprobowalismy drogi przez las</p>
<p><em> 18:43</em> szlo dobrze do chwili w ktorej ten las oposcilismy. Wbilismy sie w taka zaspe ze nie ma zmiluj. A zaczelo sie zmierzchac</p>
<p><em> 18:45</em> przyznam szczerze, spacer przez ciemny las z kijem w reku (a bo to ja wiem czy tam jakies wilki nie sa?) byl dosc stresujacy.</p>
<p><em> 18:50</em> u lesniczego dostalem kontakt do rolnika ktory pomogl nam wydostac sie spowrotem do lasu. Sam sie przy okazji tez zakopal</p>
<p><em> 19:38</em> wrocilismy do &#8216;naszej&#8217; wioski. Traktor ktory przyjechal oczyszczajac droge wraca robiac wyrwe w pol metrowej zaspie. Nie ma szans na wyjazd dzis</p>
<p><em> 19:39</em> znalezlismy nocleg w gospodarstwie agroturystycznym, do rana starczy a potem sprobujemy znow opuscic te strony.</p>
<p><strong>Niedziela, 31 stycznia 2010</strong><br />
<em> 08:12</em> dzien dobry dnia drugiego. Mimo braku bierzacej wody nie moge marudzic na pokoj w ktorym spalismy. Lepsze stale 17-18 stopni niz ruchome 5-20</p>
<p><em> 08:14</em> patrzac za okno jestem optymista. Snieg nie pada, wiatr tez sie uspokoil. Jak tylko nasi gospodarze wstana pozegnamy sie i sprawdzimy jak droga</p>
<p><em> 12:54</em> oj zawiało, zasypało. gdy ruszyliśmy rano zaspy na drodze wyjazdowej sięgały grubo ponad dach samochodu</p>
<p><em> 12:55</em> na szczęście mróz był naszym sprzymierzeńcem i uspokoił ten cholerny wiatr. Wronki, Szamotuły, Oborniki, Poznań.. trasa wygląda koszmarnie</p>
<p><em> 12:56</em> ale przynajmniej była przejezdna.</p>
<p><em> 12:59</em> teraz jestem już po śniadaniu, ciepłej kawie i prysznicu. No i wiem, że drugi raz takiej przygody nie chcę ;) over and out</p>
<p>Powyższy tekst stanowi krótki zapis tego, co przeżyłem w ten weekend. Jest to niemal dokładna kopia <a title="ketsu bliplog" href="http://ketsu.blip.pl" target="_blank">bliploga</a>, z pominięciem tagów i małą korektą chronologiczną. I jakkolwiek może to wydawać się dziwne, patrząc na to z perspektywy przytulnego i ciepłego wnętrza mojego domu, była to niezła przygoda.</p>
<p>Ps. Tytuł być może i jest przesadzony, ale skojarzenia nasunęły mi się same w momencie gdy przypomniałem sobie, że jedną z ostatnich wiosek jakie mijaliśmy po drodze, zanim utknęliśmy był.. <em>Czyściec.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ketsu.pl/notki/w-lodowym-piekle/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na nowy rok</title>
		<link>http://ketsu.pl/notki/na-nowy-rok/</link>
		<comments>http://ketsu.pl/notki/na-nowy-rok/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Jan 2010 18:49:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ketsu</dc:creator>
				<category><![CDATA[głupoty]]></category>
		<category><![CDATA[notki]]></category>
		<category><![CDATA[nowy rok]]></category>
		<category><![CDATA[sylwester]]></category>
		<category><![CDATA[życzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ketsu.pl/?p=491</guid>
		<description><![CDATA[Doprawdy, jeszcze dzień, dwa przed sylwestrem gotów byłem stwierdzić, że tak naprawdę mogło by go wcale nie być i zadowoliłbym się w zupełności 3-4 dniowym wolnym jakie wielu z nas przypadło w udziale.
Dzisiaj, ostatniego dnia tego lenistwa podpisuję się pod tym rękami i nogami. I to mimo tego, że wyjazd sylwestrowy udał się praktycznie w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Doprawdy, jeszcze dzień, dwa przed sylwestrem gotów byłem stwierdzić, że tak naprawdę mogło by go wcale nie być i zadowoliłbym się w zupełności 3-4 dniowym wolnym jakie wielu z nas przypadło w udziale.</p>
<p>Dzisiaj, ostatniego dnia tego lenistwa podpisuję się pod tym rękami i nogami. I to mimo tego, że wyjazd sylwestrowy udał się praktycznie w 100%. Ot pomijając kanonadę o 12 dzień ten (i wieczór) nie różnił się niczym od pozostałych. Mówi się &#8211; nowy rok, carte blanche, wszystko cacy. A g..uzik prawda. Pomijając zmianę cyferki w kalendarzu niczym, absolutnie niczym dni nie różnią się od poprzednich.</p>
<p>Mimo to, w ten jeden wieczór życzymy sobie jak najlepiej, pomyślności, lepszego życia i zdrowia. Dziękuję za te życzenia które otrzymałem, przesyłam tym, do których być może nie dotarły w tej świątecznej burzy wiadomości (a znam przynajmniej dwa takie zaginione w akcji smsy).</p>
<p>I żyjemy dalej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ketsu.pl/notki/na-nowy-rok/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W złą godzinę</title>
		<link>http://ketsu.pl/notki/w-zla-godzine/</link>
		<comments>http://ketsu.pl/notki/w-zla-godzine/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Dec 2009 18:56:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ketsu</dc:creator>
				<category><![CDATA[notki]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>
		<category><![CDATA[millenium]]></category>
		<category><![CDATA[praca magisterska]]></category>
		<category><![CDATA[stieg larsson]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ketsu.pl/?p=488</guid>
		<description><![CDATA[Wesołego po świętach. Za dwa dni koniec roku, więc pomyślałem, że może fajnie byłoby zebrać się w sobie i spłodzić jakeś podsumowanie. Szczególnie, że skończywszy czytać dziś po południu Millenium Larssona mam jakąś wewnętrzną potrzebę, albo raczej głód pisania. Chyba dlatego, że głównym bohaterem trylogii jest dziennikarz i wręcz zazdrościłem postaci literackiej tego, jak &#8220;spędzał [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wesołego po świętach. Za dwa dni koniec roku, więc pomyślałem, że może fajnie byłoby zebrać się w sobie i spłodzić jakeś podsumowanie. Szczególnie, że skończywszy czytać dziś po południu <em>Millenium</em> Larssona mam jakąś wewnętrzną potrzebę, albo raczej głód pisania. Chyba dlatego, że głównym bohaterem trylogii jest dziennikarz i wręcz zazdrościłem postaci literackiej tego, jak &#8220;spędzał na pracy parę godzin, po których miał jakieś 10 stron tekstu&#8221;. Cholera, chciałbym, żeby z moją magisterką szło podobnie.</p>
<p>Niestety, jestem daleko w tyle, jeżeli chodzi o wenę, ogólny zarys czy kształt całości. Niby jakieś 2 miesiące temu stworzyłem ogólny plan pracy, a dziś po raz pierwszy przyszła mi do głowy myśl, czy ja tak na prawdę tego tytłu potrzebuję; czy jest sens kończyć te studia. Brzmi to groteskowo, szczególnie, że spędziłem na uczelni ostatnie 4,5 roku i władowałem w nią niemałe pieniądze. Prawdą jest jednak, że w porównaniu z doświadczeniem, jakie zdobyłem w pracy uczelnia dała mi jedynie ogólny pogląd na paręnaście spraw, na które prędzej czy później może i tak bym zwrócił uwagę. Sam siebie zdążyłem już skarcić za takie myślenie, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że tak na prawdę odbębniam kolejne zjazdy na uczelni, byle tylko dotrwać do końca i mieć to z głowy &#8211; niezależnie od tego, czego się tam dowiaduję. Pozostaje mi zacisnąć zęby i spróbować znaleźć motywację. Najgorsze będzie jak zwykle spotkanie z promotorką, jakoś tydzień po nowym roku, gdy (być może) znowu nie będę miał nic do pokazania/oddania.</p>
<p>W sumie, żałuję, że tak po macoszemu obchodzono się z nami na licencjacie. Zdobycie tego, jakby nie patrzeć, naukowego tytułu uczelni wyższej kosztowało mnie i moich kolegów mniej więcej tyle wysiłku co napisanie testu wielokrotnego wyboru z całości materiału, który przyswoiliśmy sobie w ciągu trzech lat i napisania projektu zaliczeniowego. Chyba już kiedyś wspominałem, że oddawanie projektu było niczym innym jak dowcipem, który ze względu na &#8220;wszyscy nie mamy czasu, miejmy to z głowy jak najszybciej&#8221; zamknęło się w 5 minutach poprzedzonych 2 tygodniami intensywnej pracy. Sam test zaś.. nie mówiąc już, że uzyskanie pomocy w trakcie pisania było proste, bo i same pytania nie należały do szczególnie trudnych, a na większość z nich dało się odpowiedzieć  bez specjalnej wiedzy, przez zwykłe zastanowienie się nad możliwymi wariantami.</p>
<p>Natomiast wydaje mi się, że gdyby już wtedy kazano nam coś napisać, dzisiejszy dzień wyglądałby zupełnie inaczej. Moim największym problemem jest to, że nie do końca wiem w jakim stylu ta magisterka ma zostać napisana. Czy wykładać krowie na rowie, że czarne jest czarne, a białe &#8211; białe, czy może potraktować potencjalnego odbiorcę jako kogoś zaznajomionego z tematyką. Uprzedzając pytania &#8211; pytałem o to promotora, ale ciągle mam jakieś wewnętrzne wątpliwości i co rusz skreślam wcześniej napisane zdania, bo po godzinie czy dwóch zwyczajnie przestają mi pasować. Innymi słowy kręcę się w kółko.</p>
<p>Patrzcie tylko. Myślałem początkowo o jakiś podsumowaniach, a wyszło mi uzewnętrznienie tych paru myśli, które chodziły mi cały dzień po głowie. Dobre i to, może teraz znajdzie się w niej miejsce na coś bardziej konstruktywnego.</p>
<p>Za dwa dni sylwester, planowo niesprecyzowany tak tylko jak to możliwe, bo wszystko posypało się gdzieś tydzień temu. Ostatnie dnie tego roku spędzam w domu, dzięki uprzejmości Fresha, więc mam dużo czasu na myślenie. Może nawet za dużo.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ketsu.pl/notki/w-zla-godzine/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Happy holiday</title>
		<link>http://ketsu.pl/notki/happy-holiday/</link>
		<comments>http://ketsu.pl/notki/happy-holiday/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Dec 2009 10:40:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ketsu</dc:creator>
				<category><![CDATA[notki]]></category>
		<category><![CDATA[boże narodzenie]]></category>
		<category><![CDATA[sylwester]]></category>
		<category><![CDATA[święta]]></category>
		<category><![CDATA[wolne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ketsu.pl/?p=483</guid>
		<description><![CDATA[W chwili, gdy świąteczne przygotowania wchodzą w decydującą fazę;
w momencie, gdy pracujący dziś odliczają leniwie ostatnie godziny do wyjścia z pracy (lub przeciwnie, starają się ze wszystkim zdążyć);
na ten czas, gdy wszyscy wyczekują tej szczególnej chwili, gdy ze spokojem usiądą z rodziną i oddadzą się słodkiemu lenistw;
życzę wam spokojnych, radosnych i wesołych świąt, wyhamowania z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W chwili, gdy świąteczne przygotowania wchodzą w decydującą fazę;</p>
<p>w momencie, gdy pracujący dziś odliczają leniwie ostatnie godziny do wyjścia z pracy (lub przeciwnie, starają się ze wszystkim zdążyć);</p>
<p>na ten czas, gdy wszyscy wyczekują tej szczególnej chwili, gdy ze spokojem usiądą z rodziną i oddadzą się słodkiemu lenistw;</p>
<p>życzę wam spokojnych, radosnych i wesołych świąt, wyhamowania z owczego pędu, w który każdy prędzej czy później wpada;</p>
<p>życzę zupełnie przyziemnie, smacznego karpia, wspaniałych prezentów i oby Kevin omijał wasz dom;</p>
<p>życzę, całkiem metafizycznie, szczęśliwych myśli, radosnych uniesień i chwili zadumy;</p>
<p>w końcu też, życzę by przyszłotygodniowy sylwester okazał się lepszy od poprzedniego, a nadchodzący rok &#8211; po stokroć lepszy od czegokolwiek, co udało wam się przeżyć.</p>
<p>Tomek <em>ketsu</em> Kociemba</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ketsu.pl/notki/happy-holiday/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Grzędowicz jest zły</title>
		<link>http://ketsu.pl/notki/grzedowicz-jest-zly/</link>
		<comments>http://ketsu.pl/notki/grzedowicz-jest-zly/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Dec 2009 20:29:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ketsu</dc:creator>
				<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[notki]]></category>
		<category><![CDATA[jarosław grzędowicz]]></category>
		<category><![CDATA[millenium]]></category>
		<category><![CDATA[pan lodowego ogrodu]]></category>
		<category><![CDATA[stieg larsson]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ketsu.pl/?p=469</guid>
		<description><![CDATA[Czołem po ponad miesiącu od mojej ostatniej aktywności. No, aktywności na blogu, bo konto na blipie ma się dobrze. Domyślam się, że od tamtego czasu wydarzyło się tyle, że opis wszystkiego byłby nudny jak flaki z olejem i ciekawy tylko dla.. mnie?
Z tego też powodu postanowiłem dać upust swojej złości na niejakiego Jarosława Grzędowicza, który [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czołem po ponad miesiącu od mojej ostatniej aktywności. No, aktywności na blogu, bo konto na <a title="ketsu blip dashboard" href="http://ketsu.blip.pl" target="_blank">blipie</a> ma się dobrze. Domyślam się, że od tamtego czasu wydarzyło się tyle, że opis wszystkiego byłby nudny jak flaki z olejem i ciekawy tylko dla.. mnie?</p>
<p>Z tego też powodu postanowiłem dać upust swojej złości na niejakiego Jarosława Grzędowicza, który w końcu popełnił trzeci tom &#8220;Pana Lodowego Ogrodu&#8221;.</p>
<p>O samej książce nie dane było mi pisać więcej jak w dwóch słowach, więc wypada powiedzieć, że jest to miks średniowiecznego eposu o wikingach, japońskiej przypowieści o cesarzu i &#8220;Zaginionego w akcji&#8221; XXI wieku. Oczywiście w wielkim uproszczeniu. Pierwszy tom pojawił się w 2005 roku, przynosząc swojemu autorowi nagrodę im. Janusza Zajdla. Na drugi przyszło czekać dwa lata, a ja zetknąłem się z nimi w sierpniu 2008.</p>
<p>Przyznam w tym miejscu, że nie od początku byłem przekonany zarówno do historii jak i sposobu w jakim imć Grzędowicz przedstawiał świat. Podzielił bowiem tomy na dwie dziejące się równolegle historie, a co więcej przeplatał z uporem narrację pierwszo i trzecioosobową. Dopiero drugie podejście przekonało mnie, że i nagroda była zasłużona i niespotykany przeze mnie styl również ma swój urok.</p>
<p>To było w wakacje 2008, a dopiero pod koniec listopada tego roku w księgarniach pojawił się tom trzeci. Znaczy to tyle, że na każdy kolejny autorowi potrzeba było dobre dwa lata. Długo, jak na wszelkie standardy. No ale, fan kocha, fan poczeka, fan kupi.</p>
<p>Gdy książka w końcu trafiła w moje ręce ze smutkiem stwierdziłem, że jest chudsza od poprzednich. Czytając co wieczór rozdział, góra dwa zajęło mi niecały tydzień dotarcie do końca. I tutaj nastąpiła konsternacja, bo zamiast spodziewanego (happy) endu mamy punkt kulminacyjny i.. brakowało tylko &#8220;to be continued..&#8221; na okładce. Noszfak.. dwa lata czekania i teraz świadomość, że na następny, (być może) ostatni tom przyjdzie czekać kolejne dwa? Się nie godzi Panie Grzędowicz&#8230;</p>
<p>W ramach protestu sięgnąłem po serię zakończoną i wydaną &#8211; Millenium Stiega Larssona, której przeczytanie zajmie mi pewnie miesiąc z okładem. Wtedy też znowu się odezwę.</p>
<p>Ps. Jako, że niekoniecznie powyższe może być dla wszystkich zrozumiałe, w paru słowach: książka cholernie mi się podobała. W końcu wyczekiwane od lat wątki się połączyły i to w sposób, jakiego bym w życiu nie przewidział, a który wywołał u mnie szczery śmiech i zachwyt. Tym bardziej ucinanie historii w momencie w którym jedyne czego się wyczekuje to grande finale uważam za skandal i z niecierpliwością będę czekał na następny tom licząc, że po pierwsze, będzie ostatnim, po drugie, wyjdzie szybciej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ketsu.pl/notki/grzedowicz-jest-zly/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Skąd siły brać</title>
		<link>http://ketsu.pl/notki/skad-sily-brac/</link>
		<comments>http://ketsu.pl/notki/skad-sily-brac/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Oct 2009 21:34:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ketsu</dc:creator>
				<category><![CDATA[notki]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>
		<category><![CDATA[ćwiczenia]]></category>
		<category><![CDATA[irracjonalny optymizm]]></category>
		<category><![CDATA[optymizm]]></category>
		<category><![CDATA[radość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ketsu.pl/?p=465</guid>
		<description><![CDATA[W ciągu ostatnich paru lat przyzwyczaiłem się do tego, że z chwilą zmiany czasu i przejścia na &#8220;wstaję ciemno &#8211; wracam ciemno&#8221; moje chęci do życia topnieją jak śnieg w kwietniu.
Tym bardziej jestem zaskoczony, że w tym roku tego nie odczuwam. Ba, powiem więcej. Z racji jaśniejszych poranków z większą ochotą zwlekam się rano z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W ciągu ostatnich paru lat przyzwyczaiłem się do tego, że z chwilą zmiany czasu i przejścia na &#8220;wstaję ciemno &#8211; wracam ciemno&#8221; moje chęci do życia topnieją jak śnieg w kwietniu.</p>
<p>Tym bardziej jestem zaskoczony, że w tym roku tego nie odczuwam. Ba, powiem więcej. Z racji jaśniejszych poranków z większą ochotą zwlekam się rano z łóżka (mimo, że nadal twierdzę, że o pogańskiej godzinie), a wieczory też jakoś się wydłużają, bo skoro ciągle jest ciemno, to czas nie ucieka.</p>
<p>Idąc dalej &#8211; dobry humor przekłada się na niezgorsze, w moim odczuciu podejście do pracy, które owocuje (po tym tygodniu) niemal skończonym projektem. Dość dawno nie odczuwałem satysfakcji z tych małych &#8220;zwycięstw&#8221;, gdy coś udało mi się stworzyć &#8211; w tym tygodniu takich chwil było na pęczki.</p>
<p>I jakby tego było mało uczelnia przestała dawać mi się we znaki z chwilą oddania indeksu. Mimo, że mam magisterkę na głowie, a blipowe zwierzenia <a href="http://femininity.blip.pl/" target="_blank">femininity</a> tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że im wcześniej skończę tym lepiej, nie odczuwam już tej presji konieczności zrobienia czegoś na ten czy następny weekend &#8211; cudowne uczucie.</p>
<p>Myślicie, że skończyłem? A gdzie tam. Od Staszka dostałem adres strony <a href="http://hundredpushups.com/" target="_blank">http://hundredpushups.com/</a>, która w założeniu ma spowodować, że w ciągu 6 tygodni dobiję do tytułowych 100 pompek. No dobra, nie tyle spowodować, co pokazać, że można, a reszta należy do mnie. I tutaj też zaskoczenie, bo po pierwsze to wcale nie jest takie trudne (taki anty sportowiec jak ja dochodzi już bez problemu do 30+ pompek na jedno posiedzenie), a po drugie satysfakcja jaką daje <em>możliwość</em> ich zrobienia jest wręcz bezcenna.</p>
<p>Szok, doprawdy. Nie wiem jak długo uda mi się utrzymać w takim stanie, ale przyznam, że nie zamieniłbym tego na nic. A najchętniej bym się jeszcze podzielił z innymi.</p>
<p>Ps. Zacząłem też znowu częściej udzielać się na wspomnianym blipie, wpisy możecie obserwować po prawej w widget&#8217;cie lub na <a title="ketsu blip" href="http://ketsu.blip.pl" target="_blank">ketsu.blip.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ketsu.pl/notki/skad-sily-brac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Blogowanie jest nudne</title>
		<link>http://ketsu.pl/notki/blogowanie-jest-nudne/</link>
		<comments>http://ketsu.pl/notki/blogowanie-jest-nudne/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Oct 2009 19:11:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ketsu</dc:creator>
				<category><![CDATA[głupoty]]></category>
		<category><![CDATA[notki]]></category>
		<category><![CDATA[bezsens]]></category>
		<category><![CDATA[blogowanie]]></category>
		<category><![CDATA[marudzenie]]></category>
		<category><![CDATA[nuda]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ketsu.pl/?p=457</guid>
		<description><![CDATA[Cholernie nudne, szczególnie po kilku latach. Oczywiście jest to moje, całkowicie subiektywne odczucie, bo w końcu istnieją dziesiątki blogów, które mimo zaawansowanego wieku mają się świetnie. 
Mnie natomiast jakoś przestało pociągać wylewanie z siebie ewentualnych żalów, tudzież recenzowanie coraz to nowych książek zasilających moją biblioteczkę (na ten moment zaległości sięgają 6 książek, których nawet nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Cholernie nudne, szczególnie po kilku latach. Oczywiście jest to moje, całkowicie subiektywne odczucie, bo w końcu istnieją dziesiątki blogów, które mimo zaawansowanego wieku mają się świetnie. </p>
<p>Mnie natomiast jakoś przestało pociągać wylewanie z siebie ewentualnych żalów, tudzież recenzowanie coraz to nowych książek zasilających moją biblioteczkę (na ten moment zaległości sięgają 6 książek, których nawet nie będę wymieniał &#8211; krótko mówiąc, wciągały i przyjemnie spędziłem przy nich czas).</p>
<p>Bo w końcu można by potraktować bloga jako autopromocję siebie. Miejsce, gdzie mógłbym się chwalić swoimi zawodowymi dokonaniami, by (gdyby mi przyszła ochota składać gdzieś aplikacje) można było tylko na podstawie mojego nazwiska wklepanego w wyszukiwarkę stwierdzić kim jestem, co robię, czemu, jak długo i po co. Tutaj też mam zaległości, w końcu ostatnio powstały dwa serwisy (<a href="http://scandium.amica.pl">scandium</a> i <a href="http://goldenclub.amica.pl">golden club</a>) dla znanej firmy Amica, w których maczałem swoje palce. Kolejny, dla innej firmy, jest z resztą w drodze. </p>
<p>Można by też napisać o studiach, na których magistranci mają za dużo czasu dla siebie, a za mało dla nas, dzięki czemu wciąż jestem w ciemnej dupie względem zaliczenia jednego przedmiotu. Albo o tym, że to już ostatni rok i zostało mi naprawdę niewiele, by skończyć &#8220;podstawową&#8221; edukację, jaką sobie założyłem hen tam w odległej przeszłości. </p>
<p>Można by, w ramach rozrywki, wspomnieć o urodzinach Diona, trochę ponad tydzień temu we Wrocławiu. Ba, nawet parę(naście) zdjęć by się znalazło dzięki uprzejmości Manieq&#8217;a. Tylko który to już raz, gdy odwiedzam to miasto? A tym bardziej, który z tych polegających na totalnym wyłączeniu się z rzeczywistości i spędzeniu czasu w alkoholowej atmosferze? (Tutaj byłoby też sporo dygresji na temat &#8220;czemu sądzę, że w ogólnym rozrachunku alkohol to gówno równie szmatławe jak papierosy i że na dobrą sprawę mógłbym się bez niego obyć). </p>
<p>Można by, choćby w formie krótkiej notki, składać życzenia tym wszystkim, którzy jakieś święta obchodzą, choć pewny jestem tylko tego, że w swoje święta dostanę &#8220;z zewnątrz&#8221; dokładnie (maksymalnie?) jeden sms.</p>
<p>Można by marudzić jakie to wszystko jest bez sensu, by dawszy upust swojej chwilowej frustracji stwierdzić, że w ten oto sposób zmarnowało się jakieś 20 minut życia na bajdurzenie, które przeczyta 10 osób na krzyż. </p>
<p>Można by.. no ale w końcu blogowanie jest nudne, nie?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ketsu.pl/notki/blogowanie-jest-nudne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
