Ale nie przyszła. A raczej nie pojawiła się. No, tak dokładnie to się nie pojawił. Wordpress robi mi koło kupra i uparcie ignoruje wszelkie zmiany daty publikacji wpisu. A że wpis ów zaplanowałem pierwotnie na godzinę 23:59 to i dopiero wtedy się pojawi. Dlatego też, by zapełnić tę lukę (oraz odrobinę rozruszać zardzewiałe tryby tej strony), wieczornych, poweekendowych uzewnętrznień ciąg dalszy (mimo, że wysłany wcześniej).
Jest szereg powodów, dla których stwierdzenie “weekend się kończy” powoduje rozgoryczenie i smutek. Nie warto się jednak nad nimi rozwodzić, warto zwrócić uwagę na dobre tego strony. W końcu jutro poniedziałek! I wbrew pozorom jest powód, by się z tego cieszyć. Istnieje bowiem taki komiks, spod znaku magii i miecza, z odrobiną pieprzu i dramaturgii. Komiks, ma się rozumieć, internetowy. Z trzema stronami na tydzień. Zwie się on Flipside i ma we mnie regularnego czytelnika gdzieś od końca 2006 roku.
No, “regularnego” to pojęcie względne. Ostatnie 3 rozdziały (nie licząc aktualnego) wlokły się niemożliwie, jak gdyby autor nie do końca wiedział jak ruszyć z akcją. Stąd wpadałem od czasu do czasu, nadrabiając zaległości. Natomiast trwająca właśnie Żądza krwii – nareszcie coś się dzieje! Dlatego czekam na jutrzejszą stronę z niecierpliwością…
Nie twierdzę jednak, że to arcydzieło, a wręcz, że wiele mu do takiego brakuje. Jednak po przeczytaniu krótkiego wstępu/opisu:
This is Flipside, an online comic about two women:
Maytag, a nymphomaniac jester girl with split personalities…
Bernadette, a respectable swordswoman who is kind yet fierce…
Flipside is a story about relationships, sex, and compromise.
It’s a romantic fantasy adventure with a lot of action, and a small dose of horror.
Mainly, it’s the story of these two women.
Give Flipside a chance. You won’t regret it.
i zastosowaniu się do ostatniego wiersza stwierdzam, że czasu nie zmarnowałem. Sami sprawdźcie ;)