na skróty and notki and sport 1 Jul 2008

Kościan, Północna, w stronę PoznaniaAsfalt przewijał się powoli, podczas gdy zmęczone mięśnie odmawiały posłuszeństwa, a w ustach czuć było nieprzyjemną suchotę. We znaki dawał się nie tylko podjazd (niezbyt stromy, acz długi) ale też ponad roczna przerwa w “rowerowaniu”. Jednak cel był blisko, a ambicja nie pozwalała się zatrzymać. Ostatnie metry przyszło pokonać na najniższym biegu, ale pociąg, zwyczajowo przejeżdżający chwilę po zatrzymaniu się przyniósł satysfakcję. Następnym razem pójdzie lepiej \o/

Lekko poetycki ten opis, ale w sumie trafny. Mogę mieć pretensje tylko do siebie, że zamiast lekko przemieszczać się po mieście, na koniec trasy przyszło mi niemal wkręcać język w szprychy. Ale cóż, początek lipca, mocne postanowienie, przynajmniej godzina dziennie na rowerze.

A tak z kronikarskiego obowiązku – oddałem wtedy ten projekt, poszło jak po maśle. Pół godziny szukania profesora, 10 minut faktycznego oddawania. Egzamin w ten piątek, a potem wyczekiwane wakacje.

na skróty and notki and studia 22 Jun 2008

No w sumie w dwa. Ale ostatni był wariacki. Jeżeli kiedykolwiek przyszło mi narzekać na nawał pracy, w ciągu ostatnich 5 dni powinienem marudzić jak nigdy i miałbym ku temu podstawy.

Mówili, radzili, weź zrób co musisz, żeby nie robić na ostatanią chwilę. Ja jednak wolałem hołdować stwierdzeniu Co masz zrobić dzisiaj, zrób pojutrze, będziesz miał dwa dni wolnego. Z dni zrobiły się tygodnie, z tych miesiące. I w ten sposób projekt rozplanowany na rok, musiał (po odpowiednich przycinkach) powstać w dwa tygodnie tylko po to, by ostatnie 3 lata nie okazały się zmarnowane. Od razu przyznaję – polegliśmy, na tą chwilę wciąż brakuje paru detali, pociągnięć pędzla, które być może nie stworzą arcydzieła, ale uchronią nas przed blamażem. Dobre w tym wszystkim to, że dostaliśmy czas do wtorku. Jeżeli natomiast wam przyszłoby do głowy postąpić kiedyś podobnie – szczerze odradzam, ból głowy gwarantowany.

A, i taka mała dygresja – projekt (na razie) zostanie tylko u nas. Na pokazanie go światu przyjdzie jeszcze czas.

na skróty and notki and sport 8 Jun 2008

Triumf Roberta Kubicy Tak, wiem nasi grają na ME przeciwko Niemcom i cała Polska kibicuje im z całego serca. Ja również. Ale moi Państwo, nie byłbym sobą, gdybym nie napisał o pierwszym, historycznym zwycięstwie Roberta Kubicy w Grand Prix Kanady. Niech ten wpis będzie dołączeniem się do ogólnopolskich gratulacji, jakie w tej chwili pojawiają się na dziesiątkach serwisów informacyjnych. Należą mu się w pełni.

na skróty and notki and praca 12 May 2008

Inspiracją dla tego wpisu jest przedwczorajsza rozmowa między mną, studentem 3 roku zaocznej informatyki na UAMie, a kumplem, studentem Politechniki Poznańskiej (3 rok studiów dziennych). Ogólnie, kolega ów zatrudnił się ostatnio jako “code monkey” w firmie, której nazwy teraz nie pomnę. Łebski jest, to i podstawowe zasady zna (a złota zasada brzmi “google, bitch!“), ale.. no właśnie. Teoria teorią, ale dżungla rządzi się własnymi prawami.

Moje poglądy wyglądają tak:

  • tworzenie stron działających dobrze pod Firefox jest bajecznie proste
  • JS Twoim przyjacielem (ale nie przesadzaj)
  • IE i microsoftowe podejście do spełniania standardów ssą

Jego natomiast:

  • IE 7 jest zgodne ze standardami Standardy wg. których działa Firefox ssą
  • cokolwiek działa pod Operą i IE, musi być przepisane specjalnie dla Firefoxa
  • JS jest be

Nie mam zamiaru kwestionować tu jego umiejętności. Sam na początku kariery zawodowej wiedziałem “coś”, co przy dzisiejszej wiedzy było w gruncie rzeczy “niczym”. Chodzi mi raczej o to, jak studia dzienne nauczyły go pewnych reguł i pewnego podejścia, które w praktyce okazują się całkowicie błędne.

Być może w liceum miałem jeszcze wrażenie, że wybierając konkretny kierunek zdobędę fachową wiedzę oraz umiejętności potrzebne w pracy, ale teraz jestem absolutnie pewny – nic tak nie uczy jak życie oraz samokształcenie się. I (z całym szacunkiem dla studentów dziennych) nierówność:

2005-2010 Programista w firmie xxx < 2005-2010 Studia na kierunku xxx

nigdy nie będzie prawdziwa – dla dowolnej pary CV wybranych przez pracodawcę.

na skróty and notki 27 Apr 2008

Ale nie przyszła. A raczej nie pojawiła się. No, tak dokładnie to się nie pojawił. Wordpress robi mi koło kupra i uparcie ignoruje wszelkie zmiany daty publikacji wpisu. A że wpis ów zaplanowałem pierwotnie na godzinę 23:59 to i dopiero wtedy się pojawi. Dlatego też, by zapełnić tę lukę (oraz odrobinę rozruszać zardzewiałe tryby tej strony), wieczornych, poweekendowych uzewnętrznień ciąg dalszy (mimo, że wysłany wcześniej).

Jest szereg powodów, dla których stwierdzenie “weekend się kończy” powoduje rozgoryczenie i smutek. Nie warto się jednak nad nimi rozwodzić, warto zwrócić uwagę na dobre tego strony. W końcu jutro poniedziałek! I wbrew pozorom jest powód, by się z tego cieszyć. Istnieje bowiem taki komiks, spod znaku magii i miecza, z odrobiną pieprzu i dramaturgii. Komiks, ma się rozumieć, internetowy. Z trzema stronami na tydzień. Zwie się on Flipside i ma we mnie regularnego czytelnika gdzieś od końca 2006 roku.

No, “regularnego” to pojęcie względne. Ostatnie 3 rozdziały (nie licząc aktualnego) wlokły się niemożliwie, jak gdyby autor nie do końca wiedział jak ruszyć z akcją. Stąd wpadałem od czasu do czasu, nadrabiając zaległości. Natomiast trwająca właśnie Żądza krwii – nareszcie coś się dzieje! Dlatego czekam na jutrzejszą stronę z niecierpliwością…

Nie twierdzę jednak, że to arcydzieło, a wręcz, że wiele mu do takiego brakuje. Jednak po przeczytaniu krótkiego wstępu/opisu:

This is Flipside, an online comic about two women:
Maytag, a nymphomaniac jester girl with split personalities…
Bernadette, a respectable swordswoman who is kind yet fierce…
Flipside is a story about relationships, sex, and compromise.
It’s a romantic fantasy adventure with a lot of action, and a small dose of horror.
Mainly, it’s the story of these two women.
Give Flipside a chance. You won’t regret it.

i zastosowaniu się do ostatniego wiersza stwierdzam, że czasu nie zmarnowałem. Sami sprawdźcie ;)

Next Page »