Po raz kolejny przekonałem się, że jak człowiek chce, to potrafi. Albo inaczej – jak go pod murem podstawią, to Bozia i dobę wydłuży i skrzydeł doda. Wczoraj bowiem zdałem kolejny już (a który, to nie zliczę) egzamin, a przyswajanie wiedzy rozpocząłem nie dalej jak tydzień temu (żeby było śmieszniej – przedmiot nazywał się “Teoretyczne Podstawy Informatyki” – wiecie, trzeci rok, to i podstaw wypadało nas w końcu nauczyć).
Szczerze powiedziawszy nawet nie zauważyłem kiedy ta (przed)sesja przyszła. W końcu indeks zdałem w ostatni weekend marca, a teraz okazuje się, że powinienem już go odebrać i nowe wpisy zbierać. Ma to swoje plusy, w końcu ani zimy porządnej nie było (nie lubię), a ze święconką trzeba było iść w kurtce (pierwszy raz od 8 lat). Zaaferowany pracą straciłem kolejne 2 miesiące życia zyskując.. no, coś tam na pewno zyskałem, jeżeli nie w sensie duchowym, to na pewno materialnym (krok bliżej do kupna samochodu).
Jak znam życie wkrótce znów siądę do notatek ucząc się na ostatnią chwilę, ale jakoś przywykłem. Tymczasem wiosna pozwala już oddychać pełną piersią, tak więc w weekend planuję ją przywitać w swoim stylu – grillem. Odliczanie czas zacząć.