Cóż to? System. Jaki? Testowy. Lubię go? Nie. Skąd znam? Bo muszę. W sumie jest to jedyny tak sprawny i tak rozwijany darmowy (!) program (skrypt?), dzięki któremu możliwe jest zautomatyzowanie procesów testowania systemów www. I tyle reklamy, bo prawda jest taka, że każdemu lepszemu radzę trzymać się od niego z daleka. Od niemal miesiąca, albo i jeszcze dłużej siedzę w tym czymś starając się otestować wszystko co zawiera HP. I mam szczerze dość. W sumie to głównie przez toporność, która i tak znacząco zmniejszyła się odkąd pierwszy raz zetknąłem się z selenium jakieś 7 miesięcy temu. Nie widzę w tym większego celu, ale szef ponoć widzi. Cóż. Pan każe, sługa musi. Czy coś na tą nutę. Przy odrobinie szczęścia – niedługo koniec. I dobrze.
====
Dodatkowo po dniu zastanowienia:
Prawda jest taka, że pisanie testów jest nudne. Prawda, że trzeba się nieraz zdrowo przy tym namęczyć, by działały jak chcemy i sprawdzały co chcemy. Ale prawdą jest też, że pozwala to wykryć naprawdę dużo mniejszych i większych błędów, które z pewnością kiedyś by wyszły. A po co jakiś partner ma na nie trafić? Lepiej by ich nie było, prawda?