<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>ketsu home &#187; studia</title>
	<atom:link href="http://ketsu.pl/kategorie/notki/studia-notki/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ketsu.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 02 Jul 2010 20:16:49 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>W złą godzinę</title>
		<link>http://ketsu.pl/notki/w-zla-godzine/</link>
		<comments>http://ketsu.pl/notki/w-zla-godzine/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Dec 2009 18:56:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ketsu</dc:creator>
				<category><![CDATA[notki]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>
		<category><![CDATA[millenium]]></category>
		<category><![CDATA[praca magisterska]]></category>
		<category><![CDATA[stieg larsson]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ketsu.pl/?p=488</guid>
		<description><![CDATA[Wesołego po świętach. Za dwa dni koniec roku, więc pomyślałem, że może fajnie byłoby zebrać się w sobie i spłodzić jakeś podsumowanie. Szczególnie, że skończywszy czytać dziś po południu Millenium Larssona mam jakąś wewnętrzną potrzebę, albo raczej głód pisania. Chyba dlatego, że głównym bohaterem trylogii jest dziennikarz i wręcz zazdrościłem postaci literackiej tego, jak &#8220;spędzał [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wesołego po świętach. Za dwa dni koniec roku, więc pomyślałem, że może fajnie byłoby zebrać się w sobie i spłodzić jakeś podsumowanie. Szczególnie, że skończywszy czytać dziś po południu <em>Millenium</em> Larssona mam jakąś wewnętrzną potrzebę, albo raczej głód pisania. Chyba dlatego, że głównym bohaterem trylogii jest dziennikarz i wręcz zazdrościłem postaci literackiej tego, jak &#8220;spędzał na pracy parę godzin, po których miał jakieś 10 stron tekstu&#8221;. Cholera, chciałbym, żeby z moją magisterką szło podobnie.</p>
<p>Niestety, jestem daleko w tyle, jeżeli chodzi o wenę, ogólny zarys czy kształt całości. Niby jakieś 2 miesiące temu stworzyłem ogólny plan pracy, a dziś po raz pierwszy przyszła mi do głowy myśl, czy ja tak na prawdę tego tytłu potrzebuję; czy jest sens kończyć te studia. Brzmi to groteskowo, szczególnie, że spędziłem na uczelni ostatnie 4,5 roku i władowałem w nią niemałe pieniądze. Prawdą jest jednak, że w porównaniu z doświadczeniem, jakie zdobyłem w pracy uczelnia dała mi jedynie ogólny pogląd na paręnaście spraw, na które prędzej czy później może i tak bym zwrócił uwagę. Sam siebie zdążyłem już skarcić za takie myślenie, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że tak na prawdę odbębniam kolejne zjazdy na uczelni, byle tylko dotrwać do końca i mieć to z głowy &#8211; niezależnie od tego, czego się tam dowiaduję. Pozostaje mi zacisnąć zęby i spróbować znaleźć motywację. Najgorsze będzie jak zwykle spotkanie z promotorką, jakoś tydzień po nowym roku, gdy (być może) znowu nie będę miał nic do pokazania/oddania.</p>
<p>W sumie, żałuję, że tak po macoszemu obchodzono się z nami na licencjacie. Zdobycie tego, jakby nie patrzeć, naukowego tytułu uczelni wyższej kosztowało mnie i moich kolegów mniej więcej tyle wysiłku co napisanie testu wielokrotnego wyboru z całości materiału, który przyswoiliśmy sobie w ciągu trzech lat i napisania projektu zaliczeniowego. Chyba już kiedyś wspominałem, że oddawanie projektu było niczym innym jak dowcipem, który ze względu na &#8220;wszyscy nie mamy czasu, miejmy to z głowy jak najszybciej&#8221; zamknęło się w 5 minutach poprzedzonych 2 tygodniami intensywnej pracy. Sam test zaś.. nie mówiąc już, że uzyskanie pomocy w trakcie pisania było proste, bo i same pytania nie należały do szczególnie trudnych, a na większość z nich dało się odpowiedzieć  bez specjalnej wiedzy, przez zwykłe zastanowienie się nad możliwymi wariantami.</p>
<p>Natomiast wydaje mi się, że gdyby już wtedy kazano nam coś napisać, dzisiejszy dzień wyglądałby zupełnie inaczej. Moim największym problemem jest to, że nie do końca wiem w jakim stylu ta magisterka ma zostać napisana. Czy wykładać krowie na rowie, że czarne jest czarne, a białe &#8211; białe, czy może potraktować potencjalnego odbiorcę jako kogoś zaznajomionego z tematyką. Uprzedzając pytania &#8211; pytałem o to promotora, ale ciągle mam jakieś wewnętrzne wątpliwości i co rusz skreślam wcześniej napisane zdania, bo po godzinie czy dwóch zwyczajnie przestają mi pasować. Innymi słowy kręcę się w kółko.</p>
<p>Patrzcie tylko. Myślałem początkowo o jakiś podsumowaniach, a wyszło mi uzewnętrznienie tych paru myśli, które chodziły mi cały dzień po głowie. Dobre i to, może teraz znajdzie się w niej miejsce na coś bardziej konstruktywnego.</p>
<p>Za dwa dni sylwester, planowo niesprecyzowany tak tylko jak to możliwe, bo wszystko posypało się gdzieś tydzień temu. Ostatnie dnie tego roku spędzam w domu, dzięki uprzejmości Fresha, więc mam dużo czasu na myślenie. Może nawet za dużo.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ketsu.pl/notki/w-zla-godzine/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Skąd siły brać</title>
		<link>http://ketsu.pl/notki/skad-sily-brac/</link>
		<comments>http://ketsu.pl/notki/skad-sily-brac/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Oct 2009 21:34:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ketsu</dc:creator>
				<category><![CDATA[notki]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>
		<category><![CDATA[ćwiczenia]]></category>
		<category><![CDATA[irracjonalny optymizm]]></category>
		<category><![CDATA[optymizm]]></category>
		<category><![CDATA[radość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ketsu.pl/?p=465</guid>
		<description><![CDATA[W ciągu ostatnich paru lat przyzwyczaiłem się do tego, że z chwilą zmiany czasu i przejścia na &#8220;wstaję ciemno &#8211; wracam ciemno&#8221; moje chęci do życia topnieją jak śnieg w kwietniu.
Tym bardziej jestem zaskoczony, że w tym roku tego nie odczuwam. Ba, powiem więcej. Z racji jaśniejszych poranków z większą ochotą zwlekam się rano z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W ciągu ostatnich paru lat przyzwyczaiłem się do tego, że z chwilą zmiany czasu i przejścia na &#8220;wstaję ciemno &#8211; wracam ciemno&#8221; moje chęci do życia topnieją jak śnieg w kwietniu.</p>
<p>Tym bardziej jestem zaskoczony, że w tym roku tego nie odczuwam. Ba, powiem więcej. Z racji jaśniejszych poranków z większą ochotą zwlekam się rano z łóżka (mimo, że nadal twierdzę, że o pogańskiej godzinie), a wieczory też jakoś się wydłużają, bo skoro ciągle jest ciemno, to czas nie ucieka.</p>
<p>Idąc dalej &#8211; dobry humor przekłada się na niezgorsze, w moim odczuciu podejście do pracy, które owocuje (po tym tygodniu) niemal skończonym projektem. Dość dawno nie odczuwałem satysfakcji z tych małych &#8220;zwycięstw&#8221;, gdy coś udało mi się stworzyć &#8211; w tym tygodniu takich chwil było na pęczki.</p>
<p>I jakby tego było mało uczelnia przestała dawać mi się we znaki z chwilą oddania indeksu. Mimo, że mam magisterkę na głowie, a blipowe zwierzenia <a href="http://femininity.blip.pl/" target="_blank">femininity</a> tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że im wcześniej skończę tym lepiej, nie odczuwam już tej presji konieczności zrobienia czegoś na ten czy następny weekend &#8211; cudowne uczucie.</p>
<p>Myślicie, że skończyłem? A gdzie tam. Od Staszka dostałem adres strony <a href="http://hundredpushups.com/" target="_blank">http://hundredpushups.com/</a>, która w założeniu ma spowodować, że w ciągu 6 tygodni dobiję do tytułowych 100 pompek. No dobra, nie tyle spowodować, co pokazać, że można, a reszta należy do mnie. I tutaj też zaskoczenie, bo po pierwsze to wcale nie jest takie trudne (taki anty sportowiec jak ja dochodzi już bez problemu do 30+ pompek na jedno posiedzenie), a po drugie satysfakcja jaką daje <em>możliwość</em> ich zrobienia jest wręcz bezcenna.</p>
<p>Szok, doprawdy. Nie wiem jak długo uda mi się utrzymać w takim stanie, ale przyznam, że nie zamieniłbym tego na nic. A najchętniej bym się jeszcze podzielił z innymi.</p>
<p>Ps. Zacząłem też znowu częściej udzielać się na wspomnianym blipie, wpisy możecie obserwować po prawej w widget&#8217;cie lub na <a title="ketsu blip" href="http://ketsu.blip.pl" target="_blank">ketsu.blip.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ketsu.pl/notki/skad-sily-brac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mól książkowy</title>
		<link>http://ketsu.pl/notki/mol-ksiazkowy/</link>
		<comments>http://ketsu.pl/notki/mol-ksiazkowy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Jun 2009 19:56:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ketsu</dc:creator>
				<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[notki]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>
		<category><![CDATA[anioły i demony]]></category>
		<category><![CDATA[bajki robotów]]></category>
		<category><![CDATA[dan brown]]></category>
		<category><![CDATA[deception point]]></category>
		<category><![CDATA[digital fortess]]></category>
		<category><![CDATA[dzienniki gwiazdowe]]></category>
		<category><![CDATA[george orwell]]></category>
		<category><![CDATA[piąty elefant]]></category>
		<category><![CDATA[rok 1984]]></category>
		<category><![CDATA[sesja]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Lem]]></category>
		<category><![CDATA[terry pratchett]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ketsu.pl/?p=425</guid>
		<description><![CDATA[Sesja &#8211; system eleminacji studentów jest aktywny &#8211; trwa w najlepsze, ale jakoś nie za bardzo mam możliwość nauki w pociągach. Ot nie te przedmioty, nie te notatki i nie te chęci (szczególnie to ostatnie). Za oknami też nieciekawie, a sen jakoś nie przychodzi, więc zostaje mi czytanie książek. Po niżej opisanej wizycie w kinie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sesja &#8211; <em>system eleminacji studentów jest aktywny</em> &#8211; trwa w najlepsze, ale jakoś nie za bardzo mam możliwość nauki w pociągach. Ot nie te przedmioty, nie te notatki i nie te chęci (szczególnie to ostatnie). Za oknami też nieciekawie, a sen jakoś nie przychodzi, więc zostaje mi czytanie książek. Po niżej opisanej wizycie w kinie postanowiłem uzupełnić braki w znajomości prozy Browna i zabrałem się za wszystkie jego pozostałe dzieła<sup>1</sup> (wyjątkowo nie kupując, a pożyczając):</p>
<p><em>Anioły i Demony</em> &#8211; fabułę mniej więcej streściłem przy opisie filmu, warto jednak wspomnieć, że w paru (kluczowych!) miejscach nijak ma się do oryginału. Rozumiem wycinanie niektórych postaci, ale zmiany, jakich dopuścił się scenarzysta są wręcz kolosalne. Może dlatego, mimo ogólnej znajomości fabuły całość czytało się przyjemnie i bez nużących przestojów (żeby tylko Langdon nie był takim fajtłapą &#8211; wersja filmowa, przedstawiona przez Hanksa, trochę bardziej przypadła mi do gustu).</p>
<p><em>Deception point</em> &#8211; w polskim przekładzie <em>Zwodniczy punkt</em>, a podaję tytuł oryginalny, bo i samą książkę czytałem po angielsku. Zaskakująco dobrze mi poszło, zaledwie parę razy musiałem sięgać do słownika. Sama fabuła koncentruje się wokół wielkiego (i tajnego) odkrycia, jakiego dokonała NASA hen, gdzieś daleko na biegunie północnym. Wszystko ma miejsce w czasie wyborów, więc urzędujący prezydent postanawia przekuć ten sukces na własny, zatrudniając w tym celu niezależnych ekspertów mających potwierdzić autentyczność znaleziska. We wszystko wplątany jest pewien bardzo ambitny senator, jego urodziwa córka, jej zaradny szef i cała plejada innych postaci. Postaci, które, prędzej czy później czekał marny los. Największą (w moim mniemaniu) bolączką tej powieści jest przekosmiczna ilość szczęścia, jaką mają główni bohaterowie. Można by pomyśleć, że gdyby zamknąć ich w stalowej kuli, wrzucić do Rowu Mariańskiego, uprzednio dorzuciwszy solidny balast, to parę stron później erupcja podziemnego wulkanu wyrzuci kulę na pokład przepływającego statku, a niedoszły balast zapewni środki do wydostania się na zewnątrz zanim skończy się tlen. Poza tym &#8211; nie mogę narzekać. Jest dość przewidywalnie, ale nie na tyle, by w całości odebrać przyjemność czytania.</p>
<p><em>Digital Fortess &#8211; </em>po naszemu <em>Cyfrowa Twierdza</em> &#8211; druga z książek Browna, którą dorwałem w oryginale. Trochę ciekawsza (chyba ze względu na tematykę) od powyższej, historia agentki NSA, która zostaje wplątana w grę, której stawką jest życie wielu osób oraz wszystkie sekrety rządu Stanów Zjednoczonych. Nie chciałbym za bardzo wgryzać się w fabułę, bo mimo, że jak na Browna jest bardzo sztampowa (good guy, bad guy, good who we think is bad and so on), to najlepiej ją poznać samemu. Każda próba streszczenia skończyłaby się ujawnieniem jakiegoś punktu zwrotnego. Wyobraźcie więc sobie polityczny thriller, z dużą ilością komputerowej (i matematycznej) gadaniny, pościgami, morderstawami i dużą gotówką na stole. Całość zamknijcie w jednej dobie i zamieszajcie. Przy odrobinie wyobraźni można by z tego zrobić jeden sezon serialu <em>24</em>.</p>
<p>I na tym skończyły się książki Browna. Nie byłbym jednak sobą, gdybym czegoś innego nie wynalazł. Jako, że z comiesięcznej pensji pewną kwotę przeznaczam na różne przyjemności zamówiłem sobie kilka tańszych i w większości wiekowych pozycji. <em>Rok 1984, Dzienniki Gwiazdowe, Bajki Robotów i Piąty Elefant</em> &#8211; Orwell, Lem po dwakroć i Pratchett na dokładkę. Tego ostatniego zdążyłem już przetrawić i w sumie dobrze uzupełnia informacje z <em>Straży nocnej</em> opowiadajac historię Sama Vimesa (szczegóły sobie daruję &#8211; nie pozna Świata Dysku ten, kto nie przeczyta przynajmniej 5 różnych książek z cyklu). Pozostałe natomiast będę czytał w najbliższym czasie, zaczynając od <em>Roku 1984 </em>i możecie być pewni, że prędzej czy później wrzucę tu dwa słowa na temat każdej z nich.</p>
<p>Teraz natomiast wracam do znienawidzonej nauki, by ominęła mnie kampania wrześniowa. Trzymajcie kciuki w sobotnie popołudnie.</p>
<p>Ps. Wiecie, znowu oddałbym chętnie krew &#8211; ta całkowita bezinteresowność połączona z minimalnymi wymaganiami naprawdę przypadła mi do gustu. Aż szkoda, że to jeszcze niemal 2 miesiące.</p>
<p><span style="font-size:10px"><sup>1</sup> wiem wiem, &#8220;dzieła&#8221; to trochę na wyrost powiedziane</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ketsu.pl/notki/mol-ksiazkowy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>I tak minął styczeń</title>
		<link>http://ketsu.pl/notki/i-tak-minal-styczen/</link>
		<comments>http://ketsu.pl/notki/i-tak-minal-styczen/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Jan 2009 21:12:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ketsu</dc:creator>
				<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[notki]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>
		<category><![CDATA[chorobowe]]></category>
		<category><![CDATA[Ćwiek]]></category>
		<category><![CDATA[Kłamca]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Toy Wars]]></category>
		<category><![CDATA[Ziemiański]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ketsu.pl/?p=298</guid>
		<description><![CDATA[Gdy pisało się wypracowania w podstawówce dobrze było zrobić plan, ogólny zarys całości, by nie pogubić się w zawiłych analogiach i wyszukanych porównaniach 12-letniego umysłu. Teraz, gdy mam ambicję streścić ostatni miesiąc (bądź choć napomknąć o różnych sprawach) przeraża mnie ich mnogość i ogrom. Uprzedzam więc lojalnie, wpis będzie długi, tak na jedną (letnią) herbatę.
Jeżeli [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy pisało się wypracowania w podstawówce dobrze było zrobić plan, ogólny zarys całości, by nie pogubić się w zawiłych analogiach i wyszukanych porównaniach 12-letniego umysłu. Teraz, gdy mam ambicję streścić ostatni miesiąc (bądź choć napomknąć o różnych sprawach) przeraża mnie ich mnogość i ogrom. Uprzedzam więc lojalnie, wpis będzie długi, tak na jedną (letnią) herbatę.</p>
<p>Jeżeli zaglądacie tu w miarę regularnie (co przy mojej częstotliwości pisania byłoby niezłym marnowaniem czasu) być może zwróciliście uwagę na czasową niedostępność gdzieś w drugim tygodniu stycznia. Przenosiłem wtedy stronę na inny serwer, zaproponowaną przez Andrzeja netarterię i jak do tej pory &#8211; nie mam na co się uskarżać. Myślałem, by wraz z przenosinami zmienić też trochę leciwy layout, ale na to nie starczyło mi sił.</p>
<p>Siły bowiem, w połowie miesiąca zabrała mi panująca wtedy grypa. Cholernie łatwo taką złapać, gdy jeździ się przepełnionymi pociągami i zapchanymi tramwajami. Przymusowy urlop miał swoje dobre strony, bo udało mi się nadrobić wszystkie projekty uczelniane. Złe też były, a jakże, m.in. nie miałem jak tych projektów oddać, więc za tydzień czeka mnie loteria na zasadzie &#8220;jak zaliczę, to nie piszę egzaminu, jak nie zaliczę, to też nie piszę, bo uczyć się będę na coś innego&#8221;. O konsekwencjach w postaci tygodniowej obsówy w harmonogramie zaplanowanym przez szefa nie ma co wspominać (może tylko tyle, że harmonogram widać był ułożony na wyrost, bo wciąż mamy sporo czasu do deadline&#8217;u). Pierwszy raz też spotkałem lekarza, który a) nie szczypie się z pacjentem, b) wali prosto z mostu, c) nie zaczyna wypisywania leków od antybiotyków d) nie traktuje cię jak intruza.. długo by wymieniać &#8211; byłem pod wrażeniem jego zaangażowania &#8211; oby więcej takich.Jako, że głównym moim zajęciem podczas choroby było leżakowanie (i połykanie dziesiątek tabletek &#8211; w sumie jakiś 200~) miałem czas trochę poczytać. A było co, bo poza <em>Kłamcą</em> i <em>Rurami</em> kupiłem, w chwili słabości, <em>Toy Wars</em> Ziemiańskiego. Któryś raz też przekonałem się, że pieniądze w portfelu połączone z wypadem do empiku i niekoniecznie najsilniejszą wolą mogą mieć opłakane skutki dla zawartości tegoż porfela. Za to na dłuższą metę wspaniale poprawiają samopoczucie.</p>
<p><em>Toy Wars</em> przeczytałem jako pierwsze, głównie z potrzeby oderwania się od rzeczywistości czymś lekkim. I w sumie mi się to udało o ile lekkim można nazwać kosmiczną aferę detektywistyczno militarną przyprawioną soczystym językiem i ociekającą seksem. Zdecydowanie nie dla dzieci, zaznaczam od razu. Główna bohaterka, Toy Iceberg, to (cytując okładkę) &#8220;pies wony o uroku Lolity, wytrzymałości G.I. Jane oraz skuteczności Ripley i obcego razem wziętych&#8221; &#8211; za wiele w tym przesady nie ma. 570 stron zleciało jak z bicza strzelił, bo i akcja pędzi tam na złamanie karku i fabuła nie jest szczególnie skomplikowana; nawet czasami pozytywnie zaskakuje. Problemem jest tylko fakt, że drugi raz raczej po nią nie sięgnę, bo nie będzie miała mnie czym zaskoczyć. Tak to jest z chwilami słabości &#8211; przynoszą radość, by potem odejść w zapomnienie.</p>
<p>Gdy przygody Toy spoczęły pomiędzy Wiedźminem i Nocnym Patrolem sięgnąłem po <em>Kłamcę</em> Jakuba Ćwieka.  I na wstępie muszę się przyznać, że popełniłem błąd traktując ten zbiór opowiadań jako jedną całość. Bo nijak nie mogłem doszukać się tam jakiejś logiki, większej chronologii. Ot przybrany syn nordyckiego Boga, Odyna, jako jedny uchodzi z życiem z szturmu na Valhallę i najwyraźniej nie mając wyjścia zostaje chłopcem na posyłki tych, którzy przed momentem zrównali z ziemią jego dotychczasowy dom. Fakt faktem, niezbyt to była wygodna siedziba, bo za swoje grzeszki Loki został przykuty do skały, a na jego twarz non stop spadały krople wężowego jadu. Tyle tytułem wstępu, bo cała reszta to zbiór akcji przeprowadzanych przez naczelnego <a title="Loki w wikipedii" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Loki" target="_blank">Kłamcę</a>. Od prostego odesłania niedoszłego samobójcy na tamten świat (wszak gdyby sam się  zabił skazałby się na wieczne potępienie), przez odesłanie na tamten (pytanie tylko jaki?) świat egipskiego boga Anubisa, po inne, o wiele bardziej pokręcone zadania. Gdy pierwszy raz chciałem podsumować <em>Kłamcę</em> cisnęło mi się na usta słowo &#8220;chaos&#8221;, a wtórowała mu &#8220;głupota&#8221;. Teraz widzę, że jedynie ostatnie opowiadanie &#8211; &#8220;Głupiec na wzgórzu&#8221; &#8211; pozostawia wiele do życzenia, natomiast pozostała dziewiątka jest zdecydowanie ciekawsza o ile, zaznaczę to po raz kolejny, potraktuje się z osobna. Czy kupię kolejne tomy? Całkiem możliwe, nie lubię mieć dziur w kolekcji, a i przygodom Lokiego daleko do<a title="O Narrenturm" href="http://ketsu.pl/notki/z-perspektywy-czasu/#narrenturm" target="_blank"> zawodu</a>, jaki sprawił mi Sapkowski.</p>
<p><em>Rurom </em>dzisiaj daruję, tak z braku weny, jak i faktu, że z nastu opowiadań przeczytałem zaledwie parę. Przyjdzie na nie czas. Schodząc z tematu książek napomknę tylko, że ostatni wypad do empiku przyniósł mi nie tylko kolejną książkę, ale i bilety na kwietniowy<a title="Koncert Sabaton" href="http://www.eskulap.art.pl/sabaton_w_polsce-70-program.html" target="_blank"> koncert <em>Sabatona</em></a>, który zagra za 2 miesiące w poznańskim klubie Eskulap. Nie, żebym robił za wielkiego fana, bo usłyszałem o nich tylko i wyłącznie przez kawałek <em>40-1</em> o bitwie pod Wizną. Skoro jednak wpadli w ucho i jest okazja odchamić się w zacnym gronie znajomych &#8211; czemu by nie skorzystać. Jako support grają <a href="http://www.lastfm.pl/music/Bloodbound" target="_blank">Bloodbound</a> i <a href="http://www.lastfm.pl/music/InDespair" target="_blank">InDespair</a>, więc zabawa zapowiada się przednio.</p>
<p>Już prawie godzina mi zeszła na pisaniu tej notki, a mam wrażenie jakbym dopiero co zaczął. Zamiast tego powinienem siedzieć i kuć na egzaminy, bo sesja ma zamiar uderzyć z całą mocą już w następny weekend. Mam mocne postanowienie przysiąść jutro i mam nadzieje, że sobie danego słowa dotrzymam. Dobrze, że los rzucił mi naprzeciw tylko 4 egzaminy &#8211; jak widać studia magisterskie w wydaniu mickiewiczowskiego uniwerka nie są zbyt wymagające. Po raz kolejny przekonuję się, że płacę za papierek, a prawdziwą wiedzę zdobywam w firmie (ostatnio, zmuszony okolicznościami, zacząłem przyswajać sobie asp i c#, bo akurat było nam to do projektu potrzebne &#8211; dodatkowa nauka jaka z tego płynie to: &#8220;poznaj jeden język programowania, to z dobrą dokumentacją nauczysz się pisać w każdym&#8221;).</p>
<p>Na tym chyba zakończę, bo każde kolejne zdanie będzie mi przychodzić z coraz większym trudem, a i wam pewno nie chce się już więcej czytać. Do następnego zatem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ketsu.pl/notki/i-tak-minal-styczen/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>2008/2009</title>
		<link>http://ketsu.pl/notki/2008-2009/</link>
		<comments>http://ketsu.pl/notki/2008-2009/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Jan 2009 20:21:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ketsu</dc:creator>
				<category><![CDATA[głupoty]]></category>
		<category><![CDATA[notki]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie]]></category>
		<category><![CDATA[przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ketsu.pl/?p=284</guid>
		<description><![CDATA[Co by nie mówić o minionym sylwestrze był równie udany jak poprzednie. Chciałbym wiedzieć kiedy minął ten rok, bo zleciał wyjątkowo szybko, ale ulgą stwierdzam, że nie był zmarnowany. 
Solidna podwyżka w styczniu, własny samochód na wiosnę, obroniony licencjat na początku lata i znośny początek studiów uzupełniających. Materialnie nic do zarzucenia, tak samo w kwestii &#8220;planu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Co by nie mówić o minionym sylwestrze był równie udany jak poprzednie. Chciałbym wiedzieć kiedy minął ten rok, bo zleciał wyjątkowo szybko, ale ulgą stwierdzam, że nie był zmarnowany. </p>
<p>Solidna podwyżka w styczniu, własny samochód na wiosnę, obroniony licencjat na początku lata i znośny początek studiów uzupełniających. Materialnie nic do zarzucenia, tak samo w kwestii &#8220;planu na życie&#8221; (choć fakt faktem, zbliżam się do wielkiej białej dziury, którą będę musiał wypełnić).</p>
<p>Społecznie mam mieszane uczucia. Jedne znajomości udało mi się rozwinąć, inne jakby odeszły w zapomnienie. Dostałem nauczkę, by nie starać się za bardzo, bo może (i zwykle tak jest) skończyć się to nieprzyjemnym rozczarowaniem. Nadal mam w sobie sporo z aspołecznego gbura i nadal jest mi z tym całkiem znośnie. </p>
<p>O ile nie trafi mnie w styczniu szlag i jakoś przetrwam zimową sesję (co z niektórymi przedmiotami do zaliczenia może być trochę kłopotliwe) rok 2009 zapowiada się nad wyraz spokojnie. Być może ma to związek z brakiem jakichkolwiek planów na przyszłość (taką ciut dalszą niż nastęne 2 lata), albo z totalnym zniechęceniem względem tego, co zajmuje mi najwięcej czasu.</p>
<p>Praca była mi potrzebna, by studiować. Studia, początkowo, by dostać dobrą pracę (co zweryfikowało życie). Błędne koło, z którego już wypadłem. Bo i pieniądze na studia mam i pracę jako taką też. Problem w tym, że i jedno i drugie przestało przynosić mi jakąkolwiek satysfakcję. Ciągłe klepanie kodu (niezależnie od języka, w którym operuję) nuży mnie mniej lub bardziej w zależności od nastroju i zmęcznia.  Zajęcia, szczególnie wykłady, przyprawiają o chroniczne ziewanie (a i wiedzy z nich wiele nie wynoszę). Czasami myślę, że praca jako tramwajarz byłaby i ciekawsza i przynosząca większe spełnienie.  Nad kwestią co zrobić z własnym życiem będę się jednak zastanawiał gdy przyjdzie wiosna, bo zima, jak to ona, wyzwala we mnie najczarniejsze myśli (a i tak jest lepiej jak rok temu).</p>
<p>Tyle w tym temacie. Jak znajdę wolną chwilę postaram się wrzucić dwa słowa na temat  &#8221;Amerykańskich Bogów&#8221;. Jeżeli jednak zabraknie weny przejdę nad nimi do &#8220;Kłamcy&#8221; Jakuba Ćwieka lub &#8220;Rur&#8221; Etgara Kereta, które to książki zamówiłem zaraz po świętach z polecenia Gośki (wykorzystując sprezentowany bon na zakupy w merlinie). That&#8217;s all folks, najlepszego na nowy rok.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ketsu.pl/notki/2008-2009/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z perspektywy czasu</title>
		<link>http://ketsu.pl/notki/z-perspektywy-czasu/</link>
		<comments>http://ketsu.pl/notki/z-perspektywy-czasu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Dec 2008 21:44:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ketsu</dc:creator>
				<category><![CDATA[głupoty]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[notki]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>
		<category><![CDATA[amerykańscy bogowie]]></category>
		<category><![CDATA[gaiman]]></category>
		<category><![CDATA[narrenturm]]></category>
		<category><![CDATA[sapkowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ketsu.pl/?p=274</guid>
		<description><![CDATA[Minął niemal miesiąc odkąd się ostatnio odezwałem. Jak zwykle zimą czas biegnie szybko, a człowiekowi wydaje się, że dni to mrzonka, składająca się tak na prawdę z krótkiego, mroźnego poranka i ciepłego, ciemnego wieczora. To co pomiędzy, to obowiązek, któremu bez przymusu się poddaję i jedyne na co liczę, to szybki powrót wiosennych, dłuższych dni.
A [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Minął niemal miesiąc odkąd się ostatnio odezwałem. Jak zwykle zimą czas biegnie szybko, a człowiekowi wydaje się, że dni to mrzonka, składająca się tak na prawdę z krótkiego, mroźnego poranka i ciepłego, ciemnego wieczora. To co pomiędzy, to obowiązek, któremu bez przymusu się poddaję i jedyne na co liczę, to szybki powrót wiosennych, dłuższych dni.</p>
<p><a name="narrenturm"></a>A poza obowiązkiem? Z żalem przyznaję, że poległem na próbie przeczytania <em>Narrenturm</em> Sapkowskiego. Po krótkim opisie spodziewałem się wciągającej przygody, ale okazało się, że podsumowanie wygłoszone przez Andrzeja Sawickiego (vel EGM&#8217;a) podczas wrocławskiego zjazdu było jak najbradziej trafne<strong>*</strong>:</p>
<blockquote><p>Reinmar robi coś głupiego i wpada w tarapaty. Przyjaciele go wyciągają i uciekają jak najdalej tylko po to, by Reinmar mógł zrobić coś jeszcze głupszego i wpaść w większe tarapaty.</p></blockquote>
<p>Zapętlić z zwiększającą się skalą. Logicznym jest, że kolejnych tomów nie kupię. Wychodzi na to, że &#8220;Sapek&#8221; pozostanie dla mnie twórcą przewspaniałego cyklu wiedźmińskiego i nie mniej udanego opowiadania <em>Złote popołudnie</em>.</p>
<p>Skoro więc zawiodłem się na polskim autorze postanowiłem spróbować czegoś zagranicznego. Pratchett w nowoczesnym wydaniu niezbyt mi pasuje, więc kupiłem <em>Amerykańskich Bogów</em> Gaimana. Nie skończyłem jeszcze czytać całości, wszak trzeba się delektować, ale jak na razie jestem zadowolony. Historia, jak na ten moment, jest dość niejasna, ale mam swoje teorie i zobaczymy czy się sprawdzą. A &#8211; określenie jej powieścią dla dorosłych jest jak najbradziej na miejscu.</p>
<p>Studia to temat, który należałoby na razie przemilczeć, głównie ze względu na niemal zupełny brak zajęć. Odbywająca się właśnie w Poznaniu Konferencja Klimatyczna zawiesiła zajęcia na UAM&#8217;ie, wyludniła miasto i poza tym zupełnie nie wpłynęła na życie ludzi. No, na moje owszem, bo czekają mnie w styczniu cudowne 4 tygodnie w których codziennie będę odwiedzał stolicę Wielkopolski. Jeżeli w lutym będę w stanie normalnie funkcjonować będzie to znaczyło, że moja odporność psychiczna wzrosła w porównaniu do lat poprzednich.</p>
<p>Nim jednak rzucę się w wir niewyspania, nauki na sesję i gonienia terminów projektów (z tym ostatnim mamy szansę podejść do wszystkiego na luzie i naprawdę mam nadzieję, że skończymy grubo przed deadline&#8217;em) czekają mnie święta (niestety, bez 2 tygodniowej laby &#8211; oj ta praca) i późniejszy sylwester, który ma spore szanse skończyć się na imprezie miast jak rok temu w domowym zaciszu. Trzymam kciuki.</p>
<p>A na koniec odrobinkę liznę politykę &#8211; Jarek K. stwierdził ostatnio, że chce powalczyć o głosy młodzieży, partia wysyła go na kurs kultury osobistej, by nabrał trochę ogłady &#8211; najszczersze BUEHEHEE. Panie pośle &#8211; w życiu nigdy, a po śmierci wcale, nie przekonasz mnie do swoich racji, choćbyś nie wiem ile kursów przeszedł, jak bardzo się starał. Za dużo jadu było w tym co widziałem do tej pory, za dużo wrogości. Posługując się tu (bardzo) obrazowym porównaniem &#8211; kupa zapakowane w pudełko od czekoladek nadal pozostanie kupą.</p>
<p>I tym optymistycznym akcentem zakończę.</p>
<p><span style="font-size:10px">* to nie cytat, raczej swobodne przytoczenie słów Generała</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ketsu.pl/notki/z-perspektywy-czasu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Coś się kończy, coś się zaczyna</title>
		<link>http://ketsu.pl/notki/cos-sie-konczy-cos-sie-zaczyna/</link>
		<comments>http://ketsu.pl/notki/cos-sie-konczy-cos-sie-zaczyna/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Jul 2008 21:09:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ketsu</dc:creator>
				<category><![CDATA[notki]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>
		<category><![CDATA[przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[rekrutacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ketsu.pl/?p=209</guid>
		<description><![CDATA[Wtorek, godzina 10. Początek egzaminu wstępnego na studia magisterskie. Drzwi się otwierają, chętnych praktycznie brak. Już raz poszedłem na pierwszy ogień, więc różnicy mi to nie robiło. Po pytaniach pustka w głowie, 10 minut (a może więcej?) i rozmowy. Nie kleiło się to za bardzo, ale widać wystarczająco. Dwa razy po 4, a dzień później [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wtorek, godzina 10. Początek egzaminu wstępnego na studia magisterskie. Drzwi się otwierają, chętnych praktycznie brak. Już raz poszedłem na pierwszy ogień, więc różnicy mi to nie robiło. Po pytaniach pustka w głowie, 10 minut (a może więcej?) i rozmowy. Nie kleiło się to za bardzo, ale widać wystarczająco. Dwa razy po 4, a dzień później informacja (nieoficjalna) &#8220;został Pan przyjęty&#8221;. Część moich znajomych bardziej się z tego ucieszyła niż ja &#8211; dla mnie to naturalny porządek rzeczy.</p>
<p>A przy okazji, z ust kolegów, usłyszałem o listach przyjęć na studia dzienne. I uwierzyć uszom nie mogłem. Trzy lata temu, świeżo po maturze, też składałem papiery by studiować stacjonarnie. Tytanem nauki nie byłem, ale ponad 130 pkt. udało mi się uzbierać (wedle ówczesnych przeliczników). Okazało się za mało o 10. Trzy dni temu ostatnia przyjęta osoba na liście miała 44 punkty. Na 180+ osób chętnych przyjęto ok. 170. Jasne, że za pół roku przynajmniej połowa odpadnie, kolejna 1/4 nie doczeka trzeciego semestru. Ale dostali szansę.</p>
<p>Zastanawia mnie, co jest tego przyczyną. Jedna teoria mówi o odpływie ludzi z kierunków informatycznych (słyszałem nawet, że &#8220;Polibuda&#8221; bierze każdego chętnego, choć nie wiem ile w tym prawdy). Inna myśl jaka mi przyszła do głowy to ogólnie niższy poziom tegorocznych maturzystów, choć Ci woleliby pewnie stwierdzić, że to wina samego egzaminu &#8211; trudniejszego niż rok, czy dwa lata temu. Można też wysnuć absurdalne przypuszczenie, że społeczeństwo nam kretynieje, ale tej tezy nie ośmielę się poprzeć żadnymi miarodajnymi badaniami.</p>
<p>Pozostaje więc nie przejmować się, nie oglądać na innych i (mówiąc kolokwialnie, a nawet wulgarnie) dbając o własną dupę przeć dalej, aż do końca studiów, bo po nich zostanie już tylko życie do przeżycia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ketsu.pl/notki/cos-sie-konczy-cos-sie-zaczyna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rok w tydzień</title>
		<link>http://ketsu.pl/notki/rok-w-tydzien/</link>
		<comments>http://ketsu.pl/notki/rok-w-tydzien/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Jun 2008 22:17:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ketsu</dc:creator>
				<category><![CDATA[na skróty]]></category>
		<category><![CDATA[notki]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>
		<category><![CDATA[licencjat]]></category>
		<category><![CDATA[projekt]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ketsu.pl/?p=201</guid>
		<description><![CDATA[No w sumie w dwa. Ale ostatni był wariacki. Jeżeli kiedykolwiek przyszło mi narzekać na nawał pracy, w ciągu ostatnich 5 dni powinienem marudzić jak nigdy i miałbym ku temu podstawy.
Mówili, radzili, weź zrób co musisz, żeby nie robić na ostatanią chwilę. Ja jednak wolałem hołdować stwierdzeniu Co masz zrobić dzisiaj, zrób pojutrze, będziesz miał [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No w sumie w dwa. Ale ostatni był wariacki. Jeżeli kiedykolwiek przyszło mi narzekać na nawał pracy, w ciągu ostatnich 5 dni powinienem marudzić jak nigdy i miałbym ku temu podstawy.</p>
<p>Mówili, radzili, weź zrób co musisz, żeby nie robić na ostatanią chwilę. Ja jednak wolałem hołdować stwierdzeniu <em>Co masz zrobić dzisiaj, zrób pojutrze, będziesz miał dwa dni wolnego</em>. Z dni zrobiły się tygodnie, z tych miesiące. I w ten sposób projekt rozplanowany na rok, musiał (po odpowiednich przycinkach) powstać w dwa tygodnie tylko po to, by ostatnie 3 lata nie okazały się zmarnowane. Od razu przyznaję &#8211; polegliśmy, na tą chwilę wciąż brakuje paru detali, pociągnięć pędzla, które być może nie stworzą arcydzieła, ale uchronią nas przed blamażem. Dobre w tym wszystkim to, że dostaliśmy czas do wtorku. Jeżeli natomiast wam przyszłoby do głowy postąpić kiedyś podobnie &#8211; szczerze odradzam, ból głowy gwarantowany.</p>
<p>A, i taka mała dygresja &#8211; projekt (na razie) zostanie tylko u nas. Na pokazanie go światu przyjdzie jeszcze czas.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ketsu.pl/notki/rok-w-tydzien/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
