notki and twórczość 4 Jun 2008

Znudzony siedział przy stole, przerzucając strony dzisiejszej gazety. Na wyciągnięcie ręki miał laptopa, komórkę i pilot od telewizora – trzy media, z których każde mogło dostarczyć wiadomości tak aktualnych jak najświeższy oddech. Zawsze jednak sądził, że jest coś szczególnego w zapachu farby, fakturze papieru i szeleście stron niezgrabnie przerzucanych zmęczonymi palcami. Nie szukał konkretnego artykułu, oczy prześlizgiwały się po nagłówkach, które wielokrotnie zostały powtórzone w wiadomościach o 19, w serwisie internetowym, oraz zostały wysłane w ramach smsowej subskrypcji. Na sam koniec zatrzymał wzrok na horoskopie – ułudzie dla mas, pisanej tak, by każdemu dostarczyć wiarygodnej informacji – i przeczytał:

Wagi dzień spędzą spokojnie, realizując wcześniej zlecone zadania. W kontaktach ze znajomymi ograniczą się do minimum, zostawiając sobie jak najwięcej czasu. Wieczorem przeżyją wszystko jeszcze raz, czytając poranną prasę.

Spojrzał na ostatnie zdanie i ze złością rzucił gazetę do kominka. Woń topiącego się e-papieru w niczym nie przypominała spalających się kartek. To muszą jeszcze dopracować – pomyślał, gasząc światło.

—-

Posłowie: Zakończenie przyszło mi do głowy w trakcie pisania i prawdę powiedziawszy nie wiem, jak zostanie odebrane. Wiem jedno – nie jest to manifest przeciwko e-papierowi, nie jest to również przytyk do masy informacji jaka nas otacza i napiera ze wszystkich stron. Potraktujcie to może jako majaki staroświeckiego (choć młodego wiekiem) fana słowa pisanego i (przede wszystkim) drukowanego, który to swego podejścia nie ma zamiaru zmieniać.

internetowo and notki and twórczość 21 Mar 2008

Dwa dni temu chłopaki z netguru uraczyli nas nową wersją flakera. Z odświeżonym layoutem, nową funkcjonalnością trakera, która pozwala na promowanie swojej strony wśród innych użytkowników. Przyznać muszę, że od czasu rejestracji trochę zaniedbałem swoją obecność tam, dlatego następne zdanie może się okazać lekko bzdurne.

Dodali też kanały rss aktywności każdego użytkownika, co natchnęło mnie do napisania prostej wstawki, którą widzicie po prawej. Na ten moment nie śmiałbym nazwać jej nawet wersją prealfa stąd ikony żywcem przeniesione z flakera. Z tego samego powodu nie udostępniam jeszcze kodu – wymaga paru(nastu) poprawek, głównie optymalizacyjnych.

Plany na (najbliższą) przyszłość to dodanie obsługi wszystkich agregowanych serwisów i zmiana ikon. Później spróbuję stworzyć plugin do wordpressa, który ułatwi wrzucanie listy na serwis.

Było na tyle.

książka and notki and twórczość 9 Jun 2007

Huk przerwał poranną ciszę, pocisk wystrzelony z karaweli de Ramireza nie doniósł, płosząc tylko mewy siedzące na rejach Zephyra. Pościg trwał już niemal dobę, przy czym to ścigający zdawał się bardziej zmęczony całą sytuacją. Marten cały czas utrzymywał dystans 1 mili, który dawał nadzieję Hiszpanom, jednocześnie nie pozwalając im na zadanie jakichkolwiek szkód zwinnej fregacie. Irytowało to bardzo Ramireza, gdyż wiedział on dobrze, że nikt inny nie pragnął bardziej spotkania z nim niż Jan Kuna, zwany Martenem, a który to teraz unikał go z pełną premedytacją.
Po południu, wiatr, który nieustannie dął od północy, pozwalając rozwinąć maksymalną prędkość karaweli, zmienił kierunek na wschodni, a zaraz potem uderzył z całą siłą z południowego zachodu. Białe żagle Zephyra opięły się na masztach, reje szybko przebrasowano, także zboczył on z dotychczasowego kursu, kierując się ku wschodowi. Santa Cruz (bo tak nazywała się karawela) poczyniła to samo i już wkrótce oba okręty płynęły równolegle do siebie, cały czas zachowując dystans. Trwało to jeszcze parę godzin.
Ramirez kazał swoim podwładnym być w stałej gotowości, by w razie pomyślnego obrotu sprawy móc zaatakować precyzyjnie i szybko. Gdy słońce, powoli kładąc się za horyzontem, oświetliło tylni kasztel obu okrętów stało się coś zgoła nieoczekiwanego. Pojedynczy strzał, a potem salwa z całej lewej burty Santa Cruz odrzuciły okręt, a pociski nie mające dostatecznej siły wzbiły ścianę wody między nim, a Zephyrem. Ramirez w parę sekund zbiegł na pokład działowy by dowiedzieć się co zaszło, lecz zanim ustalił cokolwiek usłyszał krzyk swojego bosmana: “Marten naciera”…

notki and twórczość 9 May 2007

War field

Tumany kurzu wzbijały się raz co raz, stal uderzała o stal
Krzyk śmierci niósł się ponad walczącymi

Szarża przypuszczona z lewej flanki zatrzymała się na tarczach obrońców
Co trzeci padł pod końskimi kopytami, wgnieciony w błotniste podłoże

Katapulty posyłały w niebo kamienie, które z hukiem uderzając
powalały tak wrogów jak i swoich, nie bacząc na strony konfliktu…

notki and twórczość 8 May 2007

Barry Waldman “Sea Shanties”
Stoję nad urwiskiem, wiatr od morza
Słońce wstaje gdzieś za mną, promienie skrobią się po plecach

Krzyk mewy gdzieś po lewej, pikuje ostro w dół
Zapach lasu w oddali, dźwięki poranka dokoła

Plusk fal niemal pod nogami, wilgoć i sól
Kuter z portu wypływa, na przekór prądom

Next Page »