Byłem dzisiaj, pierwszy raz w życiu, oddać krew. Tak się szczęśliwie złożyło, że 500 metrów od firmy zaparkował autobus regionalnego centrum krwiodawstwa, a na dodatek Mich oznajmił, że idzie. Wyszedł spontan, mimo, że od dawna myślałem by to zrobić.W końcu zdrowy jestem, krew mam na tyle uniwersanlną, że przyda się każdemu (0 Rh+), a i nic na tym nie tracę. Za dwa miesiące idę znowu, może wy też spróbujecie?
Chciałbym, ale ciągle nie mogę przełamać strachu przed igłami i utratą tak dużego procentu krwi… :(
majster policz tak coby październik ew. listopad isć z ekipą naszą… od razu badaniena dawce szpiku sie zrobi(juz raz powiedziałeś tak):D
Bushee, tutaj znajdziesz odpowiedź na swoje wątpliwości: http://www.rckik.koscian.net.pl/pytania.htm
@stachu, nie bój nic, będzie pasować w sam raz, żebym 3 raz oddał w październiku ;)
@Bushee – odpowiedzi na pytania nie kłamią, a z wczorajszego doświadczenia wyniosłem ino tyle, że najbardziej upierdliwe były plastry zaklejające ranę, bo strasznie ściągały skórę. Wiedz, że po tym jak oddałem krew, zwyczajnie wróciłem do roboty, a dopiero pod wieczór do domu. Jedyne “osłabienie” jakie odczułem to fakt, że zasnąłem koło 22 – ale równie dobrze mogłem być zmęczony po całym tygodniu pracy. Co do igieł – sam nie odczuwam żadnego strachu, więc tutaj byś musiał się zwyczajnie przełamać. Może Judzia by Ci towarzyszyła? ;)
Ale ja nie mam wątpliwości. Jedynie się boję. Ale myślę, że prędzej czy później się przełamię.
mnie nie pozwalają nigdy, a próbowałam ze 3 razy :(
też chciałam rok temu oddać krew, ale niestety po przebadaniu próbki okazało się, że jestem anemikiem i mam na siebie uważać. Stąd ten mój blady odcień skóry pewnie:P Teraz co jakiś czas robię badania, jem mięsko i rybki i może będzie coraz lepiej:D
By the way… Ketsu, mam ten sam blood type co Ty :D hah i pewnie większość ludu :D
u mnie raz anemia, raz kolczyki, raz tatuaż, no nigdy się nie nadaję. :<
a mam ORh- :o
Tatuaż chyba dość dawno sobie robiłaś, nie? To może spróbuj jeszcze raz? ;o Bo i 0Rh- jest dość rzadka z tego co pamiętam, więc i cenna
no pół roku co prawda już minęło, ale w między czasie przekłułam znowu ucho [z miesiąc temu] a w przypadku kolczyków to są bodajże 3 miesiące. na 1 lipca mam termin na 2 tatuaż, to znowu pół roku.
Można by pomyśleć, że specjalnie się kłujesz, żeby tylko nie oddawać tej krwi (mimo najszczerszych chęci) ;)
tu mnie masz :<