Dawno nie czułem się tak przyjemnie zmęczony. Trochę piłki nożnej, trochę tenisa (4 lata spędzone na kortach zrobiły z brata niezgorszego trenera), a jutro kupuję wreszcie rower. O ile przekuję słomiany zapał w coś trwalszego to nadchodzące lato zapowiada się o wiele ciekawiej od poprzedniego.
Rower jakiś konkret, czy raczej na okoliczne wycieczki?
Taki trochę z wyższej półki, na trasę, ale przede wszystkim do lasu, na piach itp. Mam nadzieję, że skoro poprzedni wytrzymał 12 lat, to ten da radę conajmniej tyle samo.
to któryś z nas zakupuje barażnik rowerowy do auta i wolny weekensd na którymś z zadupii i w teren?