Dawno nie czułem się tak przyjemnie zmęczony. Trochę piłki nożnej, trochę tenisa (4 lata spędzone na kortach zrobiły z brata niezgorszego trenera), a jutro kupuję wreszcie rower. O ile przekuję słomiany zapał w coś trwalszego to nadchodzące lato zapowiada się o wiele ciekawiej od poprzedniego.