- Wiesz jak to jest?
- Ale że co?
- Siedzieć na wygodnej kanapie, koło usypiająco ciepłego grzejnika, w ręku trzymać kieliszek dobrego wina?
- No wiem, i?
- A co wtedy czujesz?
- Radość.. chyba, nie, raczej błogość.. albo nie, spokój, nosz kur.. skupić się nie mogę!
- Ano właśnie…

Za dużo dobrego ma swoje minusy. Chyba nawet wiem co myśleli Ci, którym kiedyś mówiłem, że takie miesięczne nic nierobienie by mi się przydało. Po tygodniu wył bym z rozpaczy, po 2 zaczął odgryzać sobie nogę. Nie twierdzę, że te święta były złe, o nie. Wszystko udało się dokładnie tak jak miało się udać. Masa jedzenia, rodzinna atmosfera, odwiedziny dziadków i u babci. Normalnie super. A jednak jak teraz siedzę, mając w perspektywie jeszcze 4+1 dni wolnego skręca mnie dwojako. Jeszcze tyle czasu dla mnie i już tylko tyle. Jeszcze tyle do zrobienia i w sumie kurde, co ja mam w ogóle robić. Fuck it, idę na spacer.