2 lata i 2 dni – dokładnie tyle pracuję już zawodowo. W branży, w której chciałem, nad rzeczami, które mi odpowiadają. Się udało.

A teraz kolejny odcinek z cyklu “książki, które przeczytałem”. Dziś – Harry Potter and Deathly Hallows (tom 7, ostatni). Niektórzy może powiedzą – co 20latek może widzieć w książce, która przez wielu uważana jest za bajkę dla dzieci? Wszystko, absolutnie wszystko co tylko chce widzieć. Gdy przeczytałem 1 tom miałem lat 14, więc nie zamierzam z racji postępującego czasu nie poznać zakończenia tej historii. A zakończenie to zawiera taki ładunek emocjonalny, że odradzam czytanie tej książki wieczorem, bo można mieć problemy ze snem. Euforia, to chyba dobre słowo, z resztą pewnie lepszego nie znajdę. No i jakieś takie pozytywne odczucie, które można by zawrzeć w zdaniu Żyć tak, by niczego nie żałować. Spróbować wszystkiego? Czemu nie! Nie wstrzymywać myśli i uczuć? Jasne! Realizować najśmielsze pomysły? Jak najbardziej. Żeby był sposób na utrzymanie takiego nastroju non stop – o ile ciekawsze byłby nasze życia. Ale jak powiedziała ostatnio Patrycja:

Możesz robić wszystko, ogranicza Cię jedynie Twój mózg umysł

Mózg, który narzuca ograniczenia, analizując poczynania, próbując przewidzieć ruchy. By żyć bez tych ograniczeń trzeba by zwyczajnie nie myśleć, albo choć wiedzieć, kiedy nie trzeba tego robić.

No.. koniec przemyśleń. I wpisu. I dnia.

Ket~