Praca?Tak po prawdzie, to ostatnio głowy do pisania nie mam (niemal) w ogóle. Gdy próbuję usiąść by stworzyć coś ciekawego, czy to obraz, czy może cały layout, albo tekst z kategorii “może dziwne, ale może będzie ciekawe” – za każdym wychodzi mi tylko nieskładna papka. Za dużo niesprecyzowanych myśli, niepodjętych decyzji, odrzuconych gdzieś w kąt. Na to wszystko nakłada się ostatnie podejście do pracy, którą wykonuję. A podejście to, na przestrzeni ostatnich dwóch lat zmieniło się z “muszę, bo chcę” na “nie chcę, ale muszę”. Musiałem, by studiować, a teraz, gdy kasy starczyłoby mi i na następny rok jedynym katalizatorem tego, że wciąż zrywam się o 6:30, by wrócić do domu około 19 (hail pkp) jest… strach, albo jego odmiana. Gdy ma się stałą posadę, która nie przynosi już przyjemności, gdy każdy dzień jest bliźniaczo podobny do poprzedniego, z tą różnicą, że za oknem coraz ciemniej i zimniej to myśli o zmianie tego stanu rzeczy biją się z obawą. Obawą o to, czy po przerwie, nawet paromiesięcznej, uda się znaleźć inne zajęcie, które da pieniądze, motywację i chęci. Już widzę listę osób, które powiedzą “głupiś – codziennie tysiące ludzi zmieniają posady”. Prawda, ale dla mnie byłaby to pewna nowość, przez co na razie trzymam się tego co mam oddalając moment, w którym dźwięk budzika będzie nie do zniesienia, a na telefon szefa i pytanie co ze mną odpowiem “biorę urlop”, by wrócić potem i oznajmić, że za parę dni odejdę na stałe.

Hm, przynajmniej udało mi się zgrabnie przerobić mój avatar. Dotarłem do progu swojej kreatywności.

Ket~

Ps. Taka ciekawostka – od 25 sierpnia nie użyłem w żadnym z wpisów emotikon.