Jako, że minęło parę dni odkąd skończyłem czytać – parę słów o najnowszych pozycjach z mojej biblioteczki (która stale się rozrasta – taki kaprys).
“Nocny patrol” i jego nie bezpośrednia kontynuacja “Patrol zmroku“, obie napisane przez Siergieja Łukjanienko, dziejące się gdzieś tu, teraz, choć poza naszym wzrokiem.
Przyznam, że mimo ogólnego zacięcia do książek fantasy miałem i wciąż mam problemy, żeby przekonać się do Pratchetta – jego świat jest zbyt chaotyczny. Natomiast urban fantasy, jak można wedle niektórych źródeł nazwać ww. tytuły łykam raz za razem.
Weźmy więc wampiry, wiedźmy, wilkołaki, czarodziejki i ich męscy odpowiednicy, Inni, tajemnice, intrygi tak skomplikowane, że prawda wychodzi na jaw dopiero na końcu, zamieszajmy, wylejmy na ulice współczesnej Moskwy i przyprawmy odwieczną walką o równowagę (albo i o władzę, ale wiedzcie, że zdobycie władzy i zwycięstwo w tej wojnie oznacza jednocześnie przegraną) – tak w jednym, rozbudowanym zdaniu można podsumować zmagania Patroli. Dziennego i Nocnego, które, zdaje się z kaprysu autora, służą odpowiednio Ciemności i Światłu. Dalszy opis fabuły pozwolę sobie pominąć.
Co mnie zainteresowało w tych historiach to ich złożoność i to, że są wielopoziomowe jak Zmrok (nieodłączna część książkowego świata), a jednocześnie proste jak konstrukcja cepa. Z tym, że proste okazują się dopiero na koniec, gdy kawaleria zrobi swoje, a ocalali zaczną otrzepywać się z kurzu. Na upartego można by doszukać się tam filozofii, jakiegoś głębszego przesłania czy odniesień do realnego życia (w końcu ile to jest na świecie współzawodniczących frakcji), jednak po licealnym “co poeta miał na myśli” wszelkie tego typu analizy odpuszczam sobie z zasady. Jedyne czego oczekiwałem to ciekawa i dobrze opowiedziana historia – i tę bezsprzecznie dostałem.
Zdaję sobie sprawę, że jest jeszcze “Dzienny patrol”, ale jakoś nie miałem szczęścia by dostać go w którymkolwiek z wrocławskich lub poznańskich empików, które odwiedziłem. Może kiedyś, przy okazji – przeczytam. Tymczasem są te dwie, powstały ponoć filmy, jak gdzieś uda mi się je dorwać i zobaczyć – porównam.
Następny w kolejce czeka ten “nieszczęsny” Pratchett i jego “Prawda”, ale o tym – potem, jak już skończę czytać.
Elo Ketsik:) Wreszcie moge przeczytac te Twoja stroke, ale niestety nadal nie u mnie. Właśnie siedze sobie u Pati i jak widze tez czytasz fantasy:) Ja tez. Ale pozwole sobie powiedziec ze Pratchett jest cudowny. Po prostu uwielbiam tego gościa i jego styl pisania i ogolnie swiat przedstawiony w jego ksiazkach. A Prawde czytalam. Wedlug mnie nie jest to typowa dla Pratchetta ksiazka bo ine kamufluje tak tresci ktore chce przekazac. Polecam Ci za to Piramidy lub na glinianych nogach tego autora:) DO zobaczenia w sobote
[...] świata Patroli, stworzonego przez Łukjanienkę. Robiłem to wszak w poprzednich wpisach (1 i [...]