Zdaje się, że po wczorajszym koncercie moja opinia o Myslovitzu trochę się zmieniła. Grali zdecydowanie lepiej niż na Rockarenie, żywiołowo, bez zbędnych przerw. Widać było, albo choć ja to tak odebrałem, że nie robią tego “na odpierdol”, byle tylko zgarnąć kasę za występ i zniknąć. Oczywiście na początek miałem ochotę zastrzelić jednego kolesia, którego (bardzo)małoletnia latorośl zasłaniała mi całą scenę, a ruszyć się nie za bardzo nie było gdzie (bachor natomiast nic sobie z koncertu nie robił, więc tym bardziej nie widziałem sensu w jego siedzeniu na ramionach ojca :P). Szczęśliwym trafem dość szybko sytuacja uległa poprawie. Cała reszta natomiast jest z kategorii “kto był – ten wie i zapamięta”, kto nigdy nie był – nie zrozumie… ;) Szkoda, że takie imprezy na miejscu to tylko raz w roku -.-”