Korzystając z formularza kontaktowego na stronie prezydenckiej wysłałem wiadomość następującej treści
Szanowny Panie Prezydencie,
w związku z wprowadzoną dzisiejszej nocy żałobą narodową chciałbym wyrazić mój osobisty sprzeciw dla takiej decyzji. Ostatnia słuszna (w moim mniemaniu) żałoba miała miejsce po śmierci Papieża, Jana Pawła II, natomiast każda kolejna jest niesmacznym działaniem pod publikę i wywołuje u mnie co najwyżej uśmiech politowania. W świąteczny weekend na polskich drogach zginęło co najmniej 25 osób (dane z wczoraj, z godziny 19) co jest nawet większą liczbą niż ilość ofiar w pożarze w Kamieniu Pomorskim. Nijak nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego zbiorowa tragedia zasługuje na ogłoszenie żałoby, podczas gdy statystyka wypadków przechodzi gładko i bez echa. Prosiłbym, jako obywatel RP, o większą rozwagę w ogłaszaniu żałoby narodowej i nie degradowaniu jej znaczenia. Może wtedy większa ilość ludzi zacznie przykładać do niej znaczenie, bo wiem, że w swojej opinii nie jestem odosobniony.Z poważaniem,
Tomasz Kociemba
Nie spodziewam się żadnego odzewu (a nawet zgodzę się z opinią, że treść maila pozna jedynie asystent asystentki pracownika kancelarii), ale jeżeli zgadzacie się choć trochę, że ustanawianie żałoby co rusz i przy każdym wypadku jest bez sensu, może również skrobniecie choć dwa słowa?
Wpis zainspirowany tym wykopem.
Ja po prostu przechodzę obok tej żałoby. Oczywiście, jest to tragedia dla rodzin i miasta, gdzie zdarzenie miało miejsce. Ale tak po prawdzie, czy ktoś jeszcze na te żałoby (czy liczba mnoga nie jest już wyraźną kompromitacją tego zjawiska?) zwraca uwagę, czy jesteśmy wobec nich coraz bardziej obojętni? No właśnie.
Listu nie wystosuję, bo cały czas wyrażam opinię, że to nie jest mój prezydent i wobec niego także reaguję obojętnością.
Żyjemy dalej. My, Polacy, jako katolicki kraj, powinniśmy się raczej cieszyć, że te wszystkie duszyczki powędrowały już do Boga i Chrystus, który dwa dni temu przecież po to właśnie zmartwychwstał. Czyż nie?