Chcieliby. Parę słów o tym co widzi google i co z tego wynika.
Większość wpisów na tej stronie, jeżeli nie wszystkie, opatrzone jest jakimś angielskim tytułem. Cytatem z piosenki, książki, zlepkiem słów, które akurat mi przyjdą do głowy. Rzadko mają jakiś większy związek z treścią wpisów, ale przyznam szczerze – nigdy nie miałem sensownego pomysłu, a co więcej – nie mówiąc otwarcie o czym napiszę “zmuszam” Was do wczytania się w moje słowa (alternatywnie – zniechęcam Was do dalszego czytania, co powoduje przejście na inną stronę w sieci – cóż, to też się zdarza).
Wszystko co napiszę widzą roboty indeksujące, w tym, najpopularniejsze google, które udostępnia dobrze Wam znane Analytics – czyli pełen zestaw statystyk, które “mówią” mi kto, kiedy, skąd i jak przyszedł na ketsu.pl, a nawet które strony były przeglądane (i z jaką częstotliwością). Jak to się mówiło – cud, miód i orzeszki. Wśród tych informacji znajdują się też słowa kluczowe wpisane w wyszukiwarce, które doprowadziły do mnie. I tutaj, przyznam szczerze – google potrafi mnie rozbroić.
No bo patrzcie tylko, na pierwszym miejscu znajdziemy orzech in home. Że nie ma to nic wspólnego z moją stroną? Ależ ma – patrzcie tylko!. Ciekawe czego się spodziewali?
Dalej – post dali plaża. Fajny, poznański klub. Jest z nimi tylko jeden problem – nie chcą, albo nie potrafią założyć sobie strony internetowej. Więc za każdym razem gdy ktoś wpisze powyższą frazę w wyszukiwarkę i doda do tego “zdjęcia” może być pewny, że trafi do mnie. Proszę bardzo, to 3 fotki w “Imprezach” w galerii. Warto zaznaczyć, że wariacji tego zapytania było aż 26 i za każdym razem ktoś nieświadomy trafiał w końcu do mnie.
Co nieciekawe przewiniemy i hoist the colours wchodzi na scenę. Jeżeli ktoś nie kojarzy, to tę piosenkę śpiewali idący na śmierć piraci w filmie “Pirates of the Carabien: At World’s End” – czemu zaś moja strona wyskakuje już na drugiej stronie wyników wyszukiwania – a zaznaczam, że tytuł ten pojawia się u mnie tylko raz – nie wiem.
Dobrym sposobem na wypozycjonowanie swojej strony pod zupełnie niezwiązanym z nim słowem kluczowym jest wykorzystanie jakiegoś chwytnego zwrotu, który został kiedyś użyty jako tytuł gry, a gdy w treści wpisu wspomnimy o kodzie (w jakiejkolwiek postaci – dla mnie to był html) to na pierwszą stronę wyników trafimy bez problemu. road to fame jest tego świetnym przykładem.
Znalazłoby się jeszcze parę fraz, ale jako że te mają związek z moją stroną – pozwolę je sobie pominąć i tymi słowami zakończyć.