Zaczynałem gdzieś w czerwcu. Najpierw nudne wykłady, miesiąc trwały. Potem jazdy, by nie rzec – bez trzymanki – od razu puszczony na głęboką wodę (czyt. na ulice Poznania). Egzamin teoretyczny przeszedł bez echa – w końcu co to za problem nauczyć się kilku przepisów i, przede wszystkim, logicznie myśleć. W końcu przyszły dwa miesiące czekania. Z lata zostało tylko wspomnienie, ciepłe i jasne wieczory ustąpiły miejsca ciemności podsycanej lodowatym wiatrem i (okazyjnie) deszczem lub śniegiem. Spędzanie 3 godzin dziennie w samochodzie i ciągłe wałkowanie tych samych manewrów zaczynało mi wychodzić bokiem, acz jednocześnie sprawiało satysfakcję. W końcu dziś, o godzinie 16:50 usłyszałem słowa, które chciałem usłyszeć – “Dziękuję, zdał pan”. Prawko odbieram za tydzień.
Ket~
Pierwszy!!!11(jeden)(jeden)(one)
—
Gratulacje, stary. W pierwszym podejściu zdałeś? A w ogóle się nie pochwaliłeś, tylko tutaj tak publicznie… chyba się nie cieszysz :)
Szczerze mówiąc, nie pali mi się do prawka aż tak bardzo, ale jednak troszkę Ci zazdroszczę… to mimo wszystko jest wielkie dobrodziejstwo.
nie-gratuluję :)
teraz zyskasz ogromny pożeracz kasy, nie będziesz mógł pić na imprezach, bo będziesz robił za kierowcę i nabawisz się czegoś niefajnego przez dodatkowe stresy. :)
a tak w ogóle, to miłego jeżdżenia. ;)
@Bushee – wiesz jak to jest – nie zwykłem zdawać egzaminów z poprawkami ^^” A że się nie pochwaliłem – gdzie indziej jest lepsze na to miejsce jak ta strona? Tu na pewno większość moich znajomych zajrzy :)
@gosia – jaki pożeracz kasy? samochodu jeszcze nie kupuję ^^” i jak fajnie wiedzieć, że dobrze mi życzysz xD dzięki :)
@Ketsu – no niby tak, ale ja przypuszczalnie rozpowiadałbym o tym trochę szerzej, choć jestem introwertykiem ;)
@Gosia – czemu nie gratulujesz? :P
a przeczytaj wyżej :>
więcej z tego szkody, jak pożytku :P
Wiesz Bushee, czasy, gdy zdobycie prawka było czymś w rodzaju “szpanu” dla mnie już minęły – teraz to jest przydatny kawałek plastiku, z którego w potrzebie będę mógł skorzystać.
heh, co nie znaczy, że nie cieszę się razem z Tobą, ketsu ;)
Jako kilkuletni czynny kierowca gratuluję i życzę szerokiej drogi.
Ciekawe czy Gosia ma prawko… ;)
no to moje gratulacje! Ja startuję w maju przyszłego roku zaraz po maturach i zobaczymy co z tego wyniknie. W Poznaniu jest większa zdawalność niż w Lesznie także od razu zdecydowałam się na stolicę WLKP, a poza tym nauka jazdy na poznańskich drogach, mimo iż trudna, to na pewno w przyszłości okaże się pożyteczną umiejętnością. Mam nadzieję, że mi się żaden pieszy nie przyklei do zderzaka ;]
Monia, Gas – dzięki :) A co do jazdy w Poznaniu – nie taka ona trudna jak się może wydawać – wystarczy patrzeć na światła i znaki (banalne, ale prawdziwe).
gosia prawka nie ma i mieć nie będzie z wyżej wymienionych powodów. ;]
Również gratuluję!
Kolejny szofer się na pewno przyda ;]~