Trafiłem dzisiaj na wiersz tekst piosenki, prostą zabawę słowem, który jednak bardzo przypadł mi do gustu. Pasował świetnie do czystego nieba i oślepiającego słońca, które rano dawało mnie się we znaki skutecznie utrudniając pracę na firmowym lcd-ku. Autora (lub autorki) nie znam, bo i nie został podany, ale może zaznaczę, że nie jest moim tworem. Dzięki Gosi znam już tytuł – poniższy tekst to fragment piosenki “Wesoły Kapelusz”

Swoje ciało umieszczam w sukience.
Wkładam nogi, piersi i ręce,
ale głowę zostawiam na stole,
bo bez głowy na miasto iść wolę.
Nikt nie będzie wiedział, kim jestem.
Tylko suknia mnie zdradzi szelestem.
Więc założę na szyję kapelusz.
Po nim poznasz mnie dziś, przyjacielu.
To dla ciebie ubieram się modnie:
nie w biustonosz, rajtuzy i spodnie.
To dla Ciebie pomysły nowe.
To dla Ciebie straciłam głowę.

Ps. Niech ten wpis będzie preludium do zwiększonej aktywności na blogu. W końcu idzie wiosna (wolno idzie, cholera, prawie się czołga, widząc śnieżycę za oknem), to poza kośćmi wypada rozruszać i serwis.