- Wyciągnij kartę
- Niee..
- Nie daj się prosić.
- Ok, co dalej?
- To 7 zgadza się?
- Guzik prawda, 13.
- Kiedy takiej karty nie ma!
- To moja talia…

Trzeci raz czytał to samo zdanie nawet nie próbując zrozumieć jego sensu. Jak można zmuszać kogokolwiek by czytał tak nudne rzeczy? Ok, sam wybrał ten kierunek, te studia, ale nie spodziewał się, że wśród przedmiotów, z jakimi przyjdzie mu się zmierzyć trafi na filozofię. Opasłe tomiska, z myślami gości, których kości dawno zamieniły się w proch. Przyswajane przez kolejne pokolenia, szukające w tym natłoku miejsca dla siebie. Bzdury. Zamknął oczy i wsłuchał się w dźwięki wieczoru dochodzące z otwartego okna. Dziwnym było, że mimo dość późnej pory samochody zdawały się kursować jak za dnia. Pokrzykiwania gdzieś z daleka niosły nowiny, acz niewprawne ucho nie potrafiło ich przełożyć na zrozumiałe informacje. Sąsiad z naprzeciwka znów puszczał muzykę na cały regulator – co znaczyło tyle, że cała reszta mogła zrezygnować z włączania czegokolwiek. “Znowu techno? Nie, chyba ma gości i to z bardziej wyszukanym gustem muzycznym”… Again and again you’re chasin’ a dream… “Coś takiego…” Samochody w końcu milkną, sąsiad również. Koniec na dziś…