Doprawdy, jeszcze dzień, dwa przed sylwestrem gotów byłem stwierdzić, że tak naprawdę mogło by go wcale nie być i zadowoliłbym się w zupełności 3-4 dniowym wolnym jakie wielu z nas przypadło w udziale.
Dzisiaj, ostatniego dnia tego lenistwa podpisuję się pod tym rękami i nogami. I to mimo tego, że wyjazd sylwestrowy udał się praktycznie w 100%. Ot pomijając kanonadę o 12 dzień ten (i wieczór) nie różnił się niczym od pozostałych. Mówi się – nowy rok, carte blanche, wszystko cacy. A g..uzik prawda. Pomijając zmianę cyferki w kalendarzu niczym, absolutnie niczym dni nie różnią się od poprzednich.
Mimo to, w ten jeden wieczór życzymy sobie jak najlepiej, pomyślności, lepszego życia i zdrowia. Dziękuję za te życzenia które otrzymałem, przesyłam tym, do których być może nie dotarły w tej świątecznej burzy wiadomości (a znam przynajmniej dwa takie zaginione w akcji smsy).
I żyjemy dalej.