W czasach PRLu popularną praktyką było wyrabianie ponad 100% normy. Developerzy stawiali blok za blokiem, ludziska się wprowadzali i wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Wraz ze zmianą ustroju zmieniło się podejście i nierzadko wyrobienie 100% normy uznaje się za sukces, a 90% jest traktowane jako coś zupełnie normalnego. Czasami jednak są sytuacje jak żywo przypominające te sprzed 20, 30 lat.
Przydługawy wstęp, ale pasuje idealnie. Od początku roku czuję się jakbym siedział na budowie i stawiał domy w ekspresowym tempie. Ile według was potrzeba czasu na napisanie miniportalu? Inaczej – ile czasu potrzeba na porządne napisanie miniportalu. Jak dla mnie to miesiąc projektowania i 2 miesiące kodzenia. Wtedy można się spodziewać, że to co powstanie będzie miało ręce i nogi, oraz głowę na właściwym miejscu. Zobaczcie teraz jak to wyglądało w rzeczywistości:
- Czas dla grafika – miesiąc.
- Czas dla projektanta – 1,5 miesiąca.
- Czas dla webmastera i programistów (dwóch) na napisanie i postawienie serwisu- niespełna miesiąc, bo deadline się zbliża.
1:1,5:0,75 – proporcje IMO lekko zachwiane.
Rozumiem, że osoba totalnie nie znająca się na rzeczy sądzi, że “Łe, ten serwis to w dwa tygodnie pewnie zrobisz. Przecież to takie proste”, ale każdy kto napisał cokolwiek ponad “Hello world” wie, że dwa tygodnie można nieraz spędzić na samym rozplanowaniu prac. Czuję się trochę jak budowniczy samolotu, który już wystartował i od tego jak szybko będę pracował zależeć będzie komfort podróży. Sam natomiast komfortu pracy nie mam wcale.
Po takich trzech miesiącach przestaję się dziwić, że praca programisty nie tylko mnie już nie pociąga, ale wręcz odrzuca. Żartobliwe określenie “małpki do klepania kodu” przerodziło się w smutną rzeczywistość i coraz bardziej mam ochotę zerwać się z łańcucha i spróbować czegoś nowego. Dopóki jednak nie odkryję nowego powołania pozostaje mi liczyć na zmianę ustroju i powrót do lepszych czasów gdy ilość nie była przedkładana nad jakość.
hm..
trudno mi to w jakikolwiek sposób skomentować. Może w końcu dadzą Ci trochę spokoju ..
Przypominają mi się komentarze ze wszystkich dużych polskich portali, pojawiające się pod każdym artykułem: ‘pierwszy!!!!11(jeden)’ ;/
A na temat notki – przerażasz mnie… mam nadzieję, że moje życie zawodowe będzie trochę bardziej urozmaicone ;) inna sprawa, że Ty specjalizujesz się w aplikacjach internetowych, a one wszystkie z grubsza są podobne, więc dochodzi tutaj aspekt monotonii.
trzecia!!!!111 ;P
Ketsu, na Twoim miejscu bym się cieszyła, bo Ty jesteś już przynajmniej gdzieś ‘zahaczony’. A pomyśl o bezrobotnych, którzy pracy szukają latami… albo pracują za 600/800 zł przez 8h dziennie, a potem bez znajomości języka obcego próbują znaleźć coś lepszego za granicą.
Niech nikt nie waży się teraz powiedzieć, że grafik to machnie trzy razy myszką i wszystko gotowe. Czasem nad kilkoma piksami siedzieć można kilka godzin, chociaż ja wolę wektory.
Regards!
spodziewam się. Samo siedzenie przed kompem jest męczące po kilku godzinach nawet jak się czyta pudelka.pl ;p
Nie chodzi o to, by być “zahaczonym”, bo na dobrą sprawę, to nie problem znaleźć pracę w moim zawodzie (ofert jest multum – przynajmniej na razie). Chodzi o to, by lubić to co się robi, by sprawiało to frajdę – jak ta wstawka dla flakera, którą napisałem – to była zabawa i czysta przyjemność.
Ps. Bushee – czepiasz się bez powodu :P
@Ketsu – gdzie się przyczepiłem? Bo nawet nie wiem :D no chyba, że chodzi Ci o czepianie się dzieci neostrady, ale o nie zawsze się czepiałem, czepiam się i będę się czepiał!
to w PRL’u byli “DEVELOPERZY” ? :)))))))
Nie, oczywiście, że nie :) Byli np. budowniczy, ale chciałem jakoś powiązać budowlankę z informatyką ;]