Andrzej Sapkowski – “Krew Elfów”
J. K. Rowling – “Harry Potter and the Deathly Hallows”
Terry Pratchett – “Prawda”
Jedni czytają instrukcje mikrofalówek, inni – program telewizyjny. Jeszcze inni książki specjalistyczne, powiązanie z ich zainteresowaniami. Cóż.. instrukcji nigdy jakoś nie lubiłem, telewizję oglądam od święta gdy film jest naprawdę wart wycierpienia męki, jaką jest oglądanie czegokolwiek w polskiej tv, gdzie zasada “film to dodatek do reklamy” ma się dobrze i ani myśli ustąpić. A moje zainteresowania, jakkolwiek dość konkretne nigdy nie wydawały mi się warte zakupu jakiejkolwiek książki o nich.
Może zaznaczę tu jedno – tych, których wymieniłem na wstępie nie uważam za “gorszych” w jakimkolwiek znaczeniu tego słowa. Po prostu wychodzę z założenia, że jeżeli już czytać, to coś co jest odskocznią od codzienności, coś co wciąga i interesuje do ostatniej strony. Stąd wymienione u góry tytuły. Co prawda przyjdzie mi poczekać na nie od parunastu dni (Pratchett) do paru miesięcy (pozostałe, bo zamówione razem), ale myślę, że nie będzie to czas stracony – w końcu oczekiwanie można umilić sobie kolejną lekturą… :)
Tak więc – do książek!
dobra jest reklama trwająca 5 minut załóżmy co godzinę, bo wtedy idę sobie zrobić herbate albo cos do przegryzienia… Natomiast strasznie męczyłam sie oglądając w TV jeden z moich ulubionych filmów – “Gladiator” , bo co 30 minut była reklama trwająca srednio 15 min ;/ no masakra!
“Harry Potter and the Deathly Hallows” to ta książka sie juz ukazała?
Jak napisałem – na zamówione książki przyjdzie mi poczekać, właśnie do premiery – 21 lipca w wypadku HP i 15 maja w wypadku “Prawdy”