W ciągu ostatnich paru lat przyzwyczaiłem się do tego, że z chwilą zmiany czasu i przejścia na “wstaję ciemno – wracam ciemno” moje chęci do życia topnieją jak śnieg w kwietniu.

Tym bardziej jestem zaskoczony, że w tym roku tego nie odczuwam. Ba, powiem więcej. Z racji jaśniejszych poranków z większą ochotą zwlekam się rano z łóżka (mimo, że nadal twierdzę, że o pogańskiej godzinie), a wieczory też jakoś się wydłużają, bo skoro ciągle jest ciemno, to czas nie ucieka.

Idąc dalej – dobry humor przekłada się na niezgorsze, w moim odczuciu podejście do pracy, które owocuje (po tym tygodniu) niemal skończonym projektem. Dość dawno nie odczuwałem satysfakcji z tych małych “zwycięstw”, gdy coś udało mi się stworzyć – w tym tygodniu takich chwil było na pęczki.

I jakby tego było mało uczelnia przestała dawać mi się we znaki z chwilą oddania indeksu. Mimo, że mam magisterkę na głowie, a blipowe zwierzenia femininity tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że im wcześniej skończę tym lepiej, nie odczuwam już tej presji konieczności zrobienia czegoś na ten czy następny weekend – cudowne uczucie.

Myślicie, że skończyłem? A gdzie tam. Od Staszka dostałem adres strony http://hundredpushups.com/, która w założeniu ma spowodować, że w ciągu 6 tygodni dobiję do tytułowych 100 pompek. No dobra, nie tyle spowodować, co pokazać, że można, a reszta należy do mnie. I tutaj też zaskoczenie, bo po pierwsze to wcale nie jest takie trudne (taki anty sportowiec jak ja dochodzi już bez problemu do 30+ pompek na jedno posiedzenie), a po drugie satysfakcja jaką daje możliwość ich zrobienia jest wręcz bezcenna.

Szok, doprawdy. Nie wiem jak długo uda mi się utrzymać w takim stanie, ale przyznam, że nie zamieniłbym tego na nic. A najchętniej bym się jeszcze podzielił z innymi.

Ps. Zacząłem też znowu częściej udzielać się na wspomnianym blipie, wpisy możecie obserwować po prawej w widget’cie lub na ketsu.blip.pl