Tak, głosowałem. Tak na tą partię, o której pisałem. Nie, nie siedzę teraz przed komputerem/telewizorem z niepokojem czekając na wyniki. Czemu? Bo dzisiaj był ostatni wyścig tegorocznego sezonu F1. Pomijając pewną dozę patriotyzmu (wszak nasz rodzynek, Kubica, to nie byle kto i jeździć umie nawet lepiej niż nie jeden ze starych wyjadaczy) każdy szanujący się kibic nie mógł go przepuścić.
Jeszcze dwa tygodnie temu sytuacja wydawała się jasna – Hamilton prowadził z tak znaczą przewagą, że tylko kataklizm mógł odsunąć w czasie jego zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Kataklizm się zdarzył i to nie byle jaki i wyżej wymieniony poprzedniego wyścigu nie ukończył. Na niebezpiecznie bliską odległość zbliżyli się do niego Alonso i Raikkonen, których ostatnią szansą był dzisiejszy wyścig w Brazylii.
I jeżeli teraz spojrzeć na cały sezon trzeba przyznać, że był to jeden z najlepszych wyścigów. Oto już na początku Massa blokuje lidera klasyfikacji i wraz z kolegą z zespołu wychodzi na prowadzenie. Zamieszanie wykorzystuje Alonso i wskakuje na 3 pozycję. Puchar cały czas dla Hamiltona. Nie mija 10 sekund jak ten ostatni popełnia błąd, wyjeżdża poza tor i spada na 7 miejsce. Alonso triumfuje. Wyścig trwa w najlepsze, Kubica przebija się zaraz za pudło gdy bolid Hamiltona mówi “wała” i niemal zatrzymuje się w połowie okrążenia. Osiemnasta pozycja wita. Mniej więcej połowa wyścigu – Masa i Raikkonen z przodu, Alonso wyprzedzony przez Kubicę (!), Hamilton przestaje się liczyć. Drugie tankowanie to popis umiejętności taktycznych Ferrari. Masa pierwszy, Kimi pędzie na złamanie karku. Dwa kółka później ten drugi wjeżdża na pitlane i wyjeżdża o sekundę przed kolegą z zespołu!! Tytuł dla Fina!! Czołówka nie zmieniła się już do samego końca natomiast na dalszych pozycjach trwała zacięta walka, a jednym z głównych aktorów nasz Robert. Szczególnie warte uwagi jedno z okrążeń na początku którego Rosberg próbuje wyprzedzić Heidfilda, obaj zjeżdżają na zewnętrzną, co wykorzystuje Kubica i awansuje na 4 miejsce. Oddaje je potem na rzecz tego pierwszego, ale i tak cieszy, że taktyka jazdy na 3 tankowania nie okazała się tak opłakana w skutkach jak to się mogło wydawać. Bo autentycznie myślałem, że znowu z winy zespołu całą przyjemność z oglądania wyścigu szlag trafi.
Podsumowując gratulacje dla Raikkonena z okazji pierwszego zwycięstwa, a Kubicy przez fakt ukończenia pierwszego pełnego sezonu w F1 na dobrym, 6 miejscu.
Hm, a powiedzcie – ilu z Was również interesowało się tymi wyścigami?? Ktokolwiek?
Ilu z nas? Powiem szczerze – dzisiaj spóźniłem się do komisji wyborczej bo oglądałem wyścig* :P
* – spóźniłem się jako członek komisji a nie głosujący żeby nie było, ale to tylko kilka minut względem umówienia się :P no i ładnie wszystko zliczyliśmy [no może dla kaczyńskich nie ładnie ;-)]
Powiem to raz jeszcze: F1, po do mnie jak żużel, jest dla mnie równie pasjonujące jak oglądanie much goniących się w kółko pod lampą :P chociaż prawdę powiedziawszy, zgodzę się z tym, co twierdzi moje otoczenie – żużel jest znacznie ciekawszy :P (a i tak cholernie nudny)
A ja oglądałem z zapałem wyścig. Przez cały sezon może tylko kilka opuściłem, gdy nie miałem wyboru.
Brawo Robert!
Gratulacje dla Raikonnena.
@Bushee – żużel ciekawszy od F1? Bieg trwa może minutę, jak się który nie wywali to jak się ustawią tak skończą – oglądanie tego to dopiero strata czasu ;] W F1 przynajmniej liczy się taktyka. No ale dla każdego to co lubi najbardziej.
@Pudel, wiki – i to rozumiem ;)
Ja się interesowałam :) Poważnie :)
Nie oglądałam co prawda, ale interesował mnie wynik końcowy…