Dwa wpisy czekają na publikację od paru dni, ale jakoś nie jestem w stanie zebrać się w sobie, by nadać im ostateczny kształt i formę, która będzie nie tylko strawna dla mnie, ale przede wszystkim dla Was. Czas wrzucania byle jakiego tekstu, który miał niewiele sensu, dawno już minął (choć pewnie niektórzy mogą powiedzieć, że nadal to robię).
W tym miejscu, z okazji wczorajszego święta, po raz kolejny życzę najlepszego Gosi (wypada wspomnieć), a także dziękuję tym, którzy pamiętali o mnie, albo zwyczajnie zwrócili uwagę na kalendarz.
Z racji wieku nie miałem co marzyć o jakiś prezentach, dlatego sam zrobiłem sobie “prezent” zamawiając dziś “Morta” Pratchetta oraz “Tenacious D” tegoż zespołu. Ci ostatni powalili mnie fragmentem swojego filmu, zarówno muzyką jak i tekstem.
I to zdaje się na tyle, wyżej wspomniane notki, jak tylko będą gotowe – umieszczę.
Ket~
Najleeeeepszego ketz :D
dzięki :)