26 października 2007 – data, której być może nie będzie trzeba pamiętać, ba, jestem pewny, że dla większości umysłów pozostanie to zwykły dzień, ot piątek w którym poszli do pracy, szkoły, zostali w domu, bo powaliła ich grypa. Mimo to, dla tych, którym nieobca jest komputerowa rozrywka oraz dla wszystkich fanów prozy Sapkowskiego jest to dzień szczególny. Oto najtwardszy z wiedźminów powraca w chwale by ponownie zawładnąć umysłami tłumów.
Przyznam szczerze – wstyd mi trochę, że historię z pięcioksięgu poznałem stosunkowo niedawno (możecie z resztą znaleźć stare wpisy, w których wychwalałem i ganiłem sagę). Jeszcze bardziej mi wstyd, że zakup tomów opowiadań będę musiał przesunąć w czasie o miesiąc czy dwa. W końcu co innego czytać o przygodach Geralta, a co innego wcielić się w niego i samodzielnie zdecydować o jego przeznaczeniu. W poniedziałek odwiedzam empik, a po powrocie do domu odpływam w inny świat (co znaczy mniej więcej tyle, że przez weekend będę musiał napisać sporo z tego co mam na uczelnię i nie tylko – ale cóż – raz się żyje).
Ekhm, przeczytałem jeszcze raz co do tej pory napisałem i uderzyło mnie ostatnie zdanie. Raz się żyje, a ja chcę spędzać czas na graniu, programowaniu? Też, acz nie tylko – na szczęście.
Dobrze, że w weekend nie miałem możliwości pójścia na zakupy – po krótkim zastanowieniu doszedłem do wniosku, że po cholerę mi jeszcze jeden powód do siedzenia przed komputerem – jakbym miał ich za mało. Nie ucieknie, ale na razie podziękuję
Ket~