Jak pewnie spora część z was wie (a reszta zaraz się dowie) – przez weekend TePsa w swojej wspaniałości pozbawiła mnie internetu. Pamiętam czasy, w sumie dość odległe już, gdy taki brak powodował, że nie miałem co ze sobą począć. Tymczasem ani razu nie poczułem się znudzony, czy zmęczony brakiem tego kontaktu ze światem. Prawda, dziś rano sprawdziłem pocztę, gg i parę innych mniej lub bardziej znaczących serwisów w poszukiwaniu świeżych informacji, ale równie dobrze, gdyby nie możliwość mógłbym się bez tego obejść – i to mnie cieszy. Wybrałem się też na przejażdżkę po mieście (by odkryć, że rower nadaje się do remontu :P) i zrobiłem jedno, bezcelowe zdjęcie, które widzicie po lewej. A teraz zakosztuję snu.
No to ciesz się chłopcze mój drogi, iż siecioholizm Ciebie nie dotyczy.
Ładny ten nasz park… jak zawsze.
Hmm zdjęcie i może było bezcelowe,ale oddałeś tym samym piękno pobliskiego krajobrazu..:) a to już ma jakieś zadanie;) pozdrawiam