Remember, remember the fifth of November,
The gunpowder, treason and plot,
I know of no reason why gunpowder treason
Should ever be forgot.
Widzieliście? Znacie? Musicie. No, nic nie musicie, ale gorąco wam polecam. Film ten jest jednym z lepszych jakie dane mi było oglądać, a myślę, że już trochę ich widziałem (a jednocześnie to kropla w morzu). XVI wieczna historia Guy Fawkes‘a przeniesiona we współczesne, a nawet i wyprzedzające nasze czasy realia. Bajka powiecie. Być może. Ale czemu czuję się po niej jak inspektor Finch, który poznając kolejne fragmenty układanki odczuwa, jakby dokładnie wiedział co się stanie, jakby cel był jasny, a droga do niego nie tylko prosta, ale i tak krótka jak to tylko możliwe. Czuję siłę i chęć do działania. Nieokreślonego, fakt, ale podnoszącego na duchu. Dobrego. Wspaniałe uczucie. Zdaje się, że znalazłem dla siebie idealny odstraszacz parszywego humoru, złego nastroju i tego wszystkiego, co dopada mnie zimą. Może też spróbujecie ? ;)