Victory – kto kiedykolwiek widział program “Morze” zna ten utwór. Za sprawą “Piratów z Karaibów” tematyka piratów odżyła i zdaje się nie odejdzie tak szybko w zapomnienie. Na “At World’s end” przyjdzie jeszcze pora, a tymczasem chciałbym wam polecić książkę (kolejną ;)) pt. “Opowieść o korsarzu Janie Martenie” napisaną przez Janusza Meissnera.

W sumie może to głupota polecać coś, czego być może nigdy nie będziecie w stanie zdobyć, doprawdy nie wiem, czy którakolwiek biblioteka jeszcze ją trzyma, ale na pewno można ją dostać na allegro. Chodzi bowiem o to, że wydano ją w 1962 roku. Egzemplarz, który mam jest z resztą zdrowo zniszczony przez czas. Co do treści – jestem po pierwszym “tomie” (z trzech) i fragmentami odnosiłem wrażenie, że Marten, to taki Sparrow, pełen sprytu, z nieograniczonym szczęściem, wierną załogą, wspaniałym okrętem. Żeby nie było zbyt różowo, jest też wróg, zdrada, strata – wszystko czego można by chcieć od dobrej przygody. Jak ktoś lubi czytać książki (wedle jednej z reklam, jest to 1 na 4 napotkane osoby – coś mało) to zaręczam, że ta mu się spodoba. Poszukajcie :)