Barry Waldman “Sea Shanties”
Stoję nad urwiskiem, wiatr od morza
Słońce wstaje gdzieś za mną, promienie skrobią się po plecach

Krzyk mewy gdzieś po lewej, pikuje ostro w dół
Zapach lasu w oddali, dźwięki poranka dokoła

Plusk fal niemal pod nogami, wilgoć i sól
Kuter z portu wypływa, na przekór prądom